Koniec "zachodniego" porządku międzynarodowego? Monachium: Kluczowe zapewnienie bezpieczeństwa

OPUBLIKOWANO: Wtorek, 14 Lutego 2017, 14:48
Fot.
Sekretarz stanu USA John Kerry oraz ministrowie spraw zagranicznych Francji i Niemiec podczas MKB w 2015 r.
Przemówienie Angeli Merkel podczas MSC w 2015 r.
Zbigniew Brzeziński podczas MBB w 2014 r.
  • Fot.
  • Sekretarz stanu USA John Kerry oraz ministrowie spraw zagranicznych Francji i Niemiec podczas MKB w 2015 r.
  • Przemówienie Angeli Merkel podczas MSC w 2015 r.
  • Zbigniew Brzeziński podczas MBB w 2014 r.

Tuż przed rozpoczęciem Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa komentatorzy podkreślają, że kluczową kwestią jest ryzyko osłabienia czy nawet dezintegracji zachodnich struktur, zapewniających ochronę porządku międzynarodowego po II wojnie światowej. W wydarzeniu wezmą udział nie tylko politycy europejscy, ale też wiceprezydent USA Mike Pence i sekretarz obrony gen. James Mattis. 

Przed zbliżającą się 53. Monachijską Konferencją Bezpieczeństwa organizatorzy wydarzenia na czele z Wolfgangiem Ischingerem, niemieckim dyplomatą, a od 2008 r. przewodniczącym Konferencji, opublikowali raport, w którym przedstawiają najważniejsze zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa w obecnym czasie.

Możemy stać na skraju post-zachodniej ery, takiej, w której niezachodni aktorzy kształtują stosunki międzynarodowe, często równolegle albo nawet na niekorzyść tych multilateralnych struktur, które tworzyły podstawę międzynarodowego porządku liberalnego od 1945 r.

Wolfgang Ischinger

Tegoroczny dokument został zatytułowany "Post-Prawda, Post - Zachód, Post-Porządek?". Zdaniem autorów liberalno-demokratyczny układ międzynarodowy został zakwestionowany przez ruchy populistyczne aktywne w państwach zachodnich, które stosują "politykę strachu", wykorzystując obawy obywateli wielu państw związane z niepewną przyszłością. W celu jej szerzenia manipulują faktami oraz rozpowszechniają nieprawdziwe informacje tak, aby stworzyć stan ciągłego zagrożenia. Jednocześnie kontestują "rozpowszechnianie liberalnej demokracji, gospodarczą współzależność, opierającą się na wolnym handlu oraz silną sieć międzynarodowych instytucji", które to elementy składają się na "pokojowy porządek międzynarodowy". 

Jaki zatem będzie nowy porządek międzynarodowy lub raczej "post-porzadek", jak nazywają go autorzy raportu? Odpowiedź na to pytanie może przynieść rozwój sytuacji w najważniejszych punktach zapalnych na geopolitcznej mapie świata: w Syrii, na Ukrainie, a także w relacjach między Chinami a USA. W raporcie przywołano dziesięć trendów wyróżnionych przez Euroasia Group, zajmującą się szacowaniem ryzyka politycznego na świecie, które będą kształtowały nadchodzący rok:

  • polityka nowej administracji USA,
  • działania Chin,
  • słabnąca pozycja Angeli Merkel,
  • brak reform, wynikających z sytuacji wewnętrznej kluczowych państw,
  • wpływ rewolucji technologicznej na Bliski Wschód,
  • upolitycznienie banków centralnych,
  • potencjaly konflikt między Białym Domem a Doliną Krzemową,
  • sytuacja w Turcji, Korei Północnej i w RPA (potraktowane w raporcie jako odrębne punkty)

Trzy główne części raportu skupiają się na najważniejszych państwach, obszarach geograficznych i zagadnieniach pozamilitarnych z punktu widzenia bezpieczeństwa międzynarodowego. Według dokumentu należy skupić się na polityce nowej administracji amerykańskiej. Z punktu widzenia autorów raportu niepokojąca jest niechęć do jasnego określenia planów dotyczących polityki zagranicznej oraz sprzeczność komunikatów wysyłanych przez Donalda Trumpa z jednej strony, a członków jego administracji z drugiej. W tym kontekście wymieniono np. deklaracje Trumpa wobec NATO jeszcze z czasu kampanii wyborczej (choć po objęciu urzędu stwierdził, że będzie wspierał Sojusz).

Kolejnym podmiotem, któremu poświęcono więcej miejsca, jest Unia Europejska, która stoi przed wyzwaniami zarówno dalszych losów integracji, jak i odpowiedzi na pytanie o przyszłość europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Trzecim wyróżnionym aktorem jest Turcja będąca dla Zachodu kluczowym partnerem na Bliskim Wschodzie. Wewnętrzne niepokoje związane z walką rządzącej AKP o ostateczne zdominowanie tureckiej sceny politycznej, powiększane przez zagrożenie zamachami terrorystycznymi czynią współpracę z Ankarą coraz trudniejszą z perspektywy Zachodu.

Wśród obszarów, na które szczególnie należy zwrócić uwagę są Europa Środkowa i Wschodnia zagrożona działaniami Rosji oraz niepewna polityka prezydenta Trumpa wobec regionu. Autorzy raportu zadają również pytanie "czy wyłania się post-zachodni Bliski Wschód?". Dynamika wydarzeń na tym obszarze jest szczególnie duża. Raport zwraca uwagę, że w obliczu konfliktów religijnych, wojny domowej w Syrii oraz Jemenie, a także upadku państw dochodzi do redefiniowania swojej roli przez USA i UE, a inicjatywę często przejmują regionalni gracze walczący o wpływy na Bliskim Wschodzie. Do tego dochodzi również Rosja, która dzięki wojnie w Syrii chce umocnić swoją pozycję w regionie.

Uwzględniono także Azję Wschodnią, gdzie ryzyko "dużego kryzysu bezpieczeństwa jest wyższe niż w wielu poprzednich latach". Tradycyjnie, zagrożeniami pozostają nieuregulowane spory terytorialne w obszarze Morza Południowochińskiego oraz nuklearne ambicje Korei Północnej. Co ciekawe, w raporcie zauważono, że niejasne deklaracje Waszyngtonu co do planów wobec regionu mogą sprawić, że "wiele państw będzie szukało bliższych więzi z Pekinem". Nie pominięto także Arktyki. Topnienie lodowców ułatwiające dostęp do niedostępnych do tej pory terenów w połączeniu z atrakcyjnością gospodarczą czyni ten region kolejnym polem rywalizacji państw. Szczególne zainteresowanie wykazuje tu Rosja, która już zwiększyła swoje zaangażowanie militarne za Kołem Podbiegunowym.

Autorzy nie ograniczyli źródeł zagrożeń jedynie do konfliktów międzypaństwowych. Dokument zawiera odrębną część poświęconą wyzwaniom natury pozamilitarnej, takim jak dezinformacja, migracje, dżihadyzm, bezpieczeństwo zdrowotne czy rozwój przemysłu obronnego.

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa jest największym tego typu wydarzeniem w tej części Europy. Oprócz 47 ministrów spraw zagranicznych i 30 ministrów obrony w konferencji organizowanej w ten weekend w stolicy Bawarii wezmą udział również wiceprezydent USA Mike Pence, sekretarz obrony narodowej gen. James Mattis, sekretarz generalny ONZ António Guterres oraz sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Szczególne znaczenie ma w tym kontekście udział nowego kierownictwa administracji USA, które przez część komentatorów było postrzegane jako niechętne zaangażowaniu w Europie.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

18 komentarzy

AWU Czwartek, 16 Lutego 2017, 6:24
Konferencja monachijska jak wspomniano w artykule organizowana jest od 53 lat. Niezmiernie interesujące są panele dyskusyjne z udziałem czołowych światowych polityków transmitowane w sieci. Polecam nagrania sprzed dwóch lat, najpierw minister Ławrow wywołał na sali salwę śmiechu twierdząc z kamienną twarzą "ZSSR zawsze popierał zjednoczenie Niemiec" (chyba na warunkach KGB i Stasi?) a następnie owacyjnie przyjęto celną ripostę ministra Sikorskiego który na pytanie Ławrowa "co pan sądzi o ludziach gloryfikujących Banderę" odpowiedział "sądzę dokładnie to samo co o ludziach gloryfikujących Lenina, Stalina czy Andropowa".
Cynik Środa, 15 Lutego 2017, 14:20
Zastanawia mnie polityka Rosji. Rozumiem, że ten kraj chce wzmocnić swoją pozycję, ale czemu robi to w tak głupi, przestarzały sposób? Zamiast inwestować w rozwój i modernizację kraju, to stosują politykę niczym królowa Victoria. Co im da rozszerzanie wpływów na taką Ukrainę czy Białoruś, skoro w Rosji bieda aż piszczy? Infrastruktura się sypie, przemysł wydobywczy się starzeje, społeczeństwo rozpite, nękane chorobami, średnia długość życia mężczyzn (wg Lancet a nie oficjalnych danych Kremla) to ledwo 64 lata (w Polsce dla porównania to 73 lata).
No i co? Zamiast remontować swój kraj, to Ci szabelką pobrzękują.
Macorr Piątek, 17 Lutego 2017, 21:19
Bo żeby dojść do czegoś poprzez inwestycje i modernizacje kraju potrzeba długich lat wyrzeczeń, a jak to zrobić w czasie kilku kadencji u władzy? Za dużo wysiłku, a tak to miesięczna operacja wobec państwa w rozkładzie (myśle tu o aneksji Krymu) i mozna przejść do annałów historii jako Władymir Zdobywca...
Kiks Środa, 15 Lutego 2017, 16:23
Oni żyją według zasady "boją sie nas to dobrze, rozpiera nas duma". Tylko, że nie chcą zauważyć, że przy okazji również śmieją się.
Cynik Środa, 15 Lutego 2017, 23:56
No właśnie. Ja rozumiem takie podejście u zwykłego Iwana. Ale wśród Rosjan są też ludzie mądrzy. Tamtym krajem nie rządzą sami idioci. Oni muszą sobie zdawać sprawę z tego, że ich postępowanie, to droga do nikąd. Ale mimo wszystko prą do samozagłady.
Jakie oni mają opcje? Albo padną ekonomicznie, bo nie będą w stanie utrzymać tego poziomu zbrojeń, albo wywołają wojnę światową, którą przegrają.
Gdzie tu sens i logika?
lolek Wtorek, 21 Lutego 2017, 6:37
Oni nie mają wyjścia. Nie mają światu nic sensownego do zaoferowania prócz armii i surowców. Bez ich surowców świat może się obejść. A armią mogą destabilizować każdy region na świecie.
Wszyscy o tym wiedzą i Putin też wie. Dlatego gra armią (Krym, Bombas)
kim1 Czwartek, 16 Lutego 2017, 11:12
Rosja a wcześniej ZSRR żadnej wielkiej wojny nie przegrała, ewentualnie była rewolucja, zmiana ustroju i podpisanie pokoju. Rosji nikt całkowicie (terytorialnie)nie zdobył. Jest to państwo atomowe z ambicjami imperialnymi. Owszem są tam ludzie mądrzy, wykształceni ale polityka Rosji rządzi się własnymi prawami. Ekonomia u nich, też rządzi się trochę innymi prawami. Tak jak napisał "Kiks" słowo klucz - "poczucie dumy". Reszta nie jest dla nich ważna.To tak pokrótce.
obertsleutnant Środa, 15 Lutego 2017, 10:50
Monachium 1938 - Monachium 2017 brzmi złowrogo! Socjaldemokraci niemieccy marzą o wypędzeniu St. Zjednoczonych z Europy? A wtedy głównymi graczami na kontynencie zostaną Niemcy i Rosja, dla polski to katastrofa.
m Wtorek, 14 Lutego 2017, 18:44
"Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa" nazwa i familiarne gesty Steimeyera wobec Ławrowa .....
Nic nam nie pomoże PMT, nawet skutecznie przeprowadzony w co wątpię, jeżeli takie siły sprzysięgną się przeciw nam.
wunderwaffe Wtorek, 14 Lutego 2017, 18:04
Czechosłowacja miała swoje Monachium, teraz Ukraina może mieć swoje...
kim1 Środa, 15 Lutego 2017, 12:36
To może być coś więcej niż tylko Ukraina. Może dotyczyć państw bałtyckich lub całej Europy Środkowo-Wschodniej.
KrzysiekS Wtorek, 14 Lutego 2017, 17:08
Podważanie ładu światowego zawsze może skończyć się wojną światową.
Polska powinna zacząć się zbroić.
Marek Środa, 15 Lutego 2017, 7:44
O czym mądrzy ludzie wiedzieli od dawna.
kim1 Środa, 15 Lutego 2017, 12:33
"KrzysiekS", teraz to może być trochę późno. Już dawno powinniśmy prowadzić zbrojenia i wydawać 3% na budżet MON.
Dana Wtorek, 14 Lutego 2017, 16:27
Kolejne Monachium. Tym razem oficjalnie przyłączą Krym do Rosji a może i Donbas jako odrębna republikę po kolejnym referendum? A potem już tylko czekać rok lub dwa na kolejny upalny wrzesień...
dk. Wtorek, 14 Lutego 2017, 20:32
Rosja nie chce zniszczonego i obrabowanego Donbasu. Rosja chce pół Ukrainy, toteż ta konferencja niczego nie załatwi. Ale to podobnie, jak nie załatwiła niczego, prócz akcentowania sił, jej monachijska poprzedniczka.
Marek Środa, 15 Lutego 2017, 7:47
Pół Ukrainy?
Nie żartuj.
Rosja to taki kraj, który ma zwyczaj graniczyć z kim chce.
A nie chce graniczyć z nikim.
Marek1 Sobota, 18 Lutego 2017, 14:12
Terytorialnie moskiewskie ambicje kończą sie w miejscach gdzie NIE ma już żadnej rosyjskojęzycznej diaspory. Zjednoczenie całości "russkowo mira" pod władzą Kremla jest ideą fix ekipy Putina zaszczepioną im skutecznie m.in. przez Dugina jeszcze na początku lat 2000-nych. Oczywiście aspiracje Kremla sięgają dalej, ale realizowane są one już w formie podporządkowywania sąsiadów poprzez monopolizowanie ich rynków surowcowych, energetycznych i handlowych. Tworząc wokół siebie kategorię krajów zależnych ekonomicznie(satelitów), Kreml osiąga cel rozszerzania wpływów politycznych bez angażowania środków militarnych, skutecznie usypiając czujność i uwagę bardziej oddalonych i jeszcze niezależnych państw.