MON: Akademia Sztuki Wojennej "szkołą elitarną dla wojskowych". W Sejmie o badaniach na rzecz obronności

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 09 Lutego 2017, 17:29
SKON Fałkowski
SKON
SKON
SKON
SKON
  • SKON Fałkowski
  • SKON
  • SKON
  • SKON
  • SKON

Wojciech Fałkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, mówił podczas spotkania Sejmowej Komisji Obrony Narodowej o realizowanych programach badań naukowych na rzecz obronności państwa. Jak zaznaczył, resort obrony planuje w 2017 roku przeznaczyć na ten cel 312 mln złotych - z czego najwięcej środków, czyli 240 mln złotych, trafi do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. 

Jak poinformował wiceminister Fałkowski, który w resorcie odpowiada m.in. za szkolnictwo wojskowe, planowane wydatki na badania naukowe w obszarze obronności w 2017 roku to 240 mln złotych dla NCBiR, 31 mln złotych dla Europejskiej Agencji Obrony EDA oraz 41 mln złotych na badania własne ministerstwa. Jak podkreślił, pieniądze z których korzysta resort, przeznaczone są głównie na granty oraz konkursy przez niego organizowane.

Podsekretarz stanu MON mówił również o środkach alokowanych w poszczególnych obszarach technologicznych, zgodnych z Krajowym Programem Badań. Prawie 2 mld złotych zostaną tutaj rozdzielone na takie obszary, jak np. ochrona i przetrwanie na polu walki czy broń precyzyjna i uzbrojenie:

  1. 302 mln złotych - technologie sieciowe i informacyjne;  
  2. 424 mln złotych - sensory i obserwacja;
  3. 760 mln złotych - ochrona i przetrwania na polu walki, w tym medycyna;
  4. 114 mln złotych - platformy bezzałogowe i autonomiczne;
  5. 204 mln złotych - broń precyzyjna i uzbrojenie;
  6. 172 mln złotych - nowoczesne materiały.

SKON

Wojciech Fałkowski mówił również o planach resortu obrony dla pięciu uczelni wojskowych. Ministerstwo Obrony Narodowej zakłada w nich pewne zmiany organizacyjne, u których podstaw leży m.in. problem ze zbyt małą liczbą oficerów i podchorążych, którzy kończą edukację na wspomnianych przez wiceministra Fałkowskiego uczelniach. Na Wojskowej Akademii Technicznej czy Akademii Marynarki Wojennej będzie rosnąć liczba studentów wojskowych, zmniejszy się natomiast studentów cywilnych. Jak zaznaczył, w późniejszym okresie z liczbą studentów wojskowych wiązać się będzie również wysokość dotacji.

SKON

Fot. Defence24.pl.

Podsekretarz stanu w MON zwrócił również uwagę na błąd, jakim było rozwiązanie Wojskowej Akademii Medycznej, gdyż – jak mówił – ”wojsko potrzebuje oficerów, którzy są jednocześnie dobrymi lekarzami”, wybierającymi specjalizacje „ściśle związane z potrzebami wojska”. Stwierdził jednak, że odbudowanie jej nie będzie możliwe, m.in. ze względów finansowych. MON zamierza więc „podnieść poziom” Wydziału Wojskowo-Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Nie są jednak jeszcze znane szczegóły tego planu. Wojciech Fałkowski zdradził również plany resortu obrony, dotyczące Akademii Sztuki Wojennej w warszawskim Rembertowie.

Akademia Sztuki Wojennej powinna być szkołą elitarną dla wojskowych.

Wojciech Fałkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej

Jak dodał podsekretarz stanu MON, na ASzWoj studiować mają wojskowi, którzy później "ubiegać się będą o najwyższe stanowiska w armii". Resort zakłada również przyjmowanie studentów cywilnych.

Programy naukowe

MON za cele w obszarze badań naukowych stawia: uzyskanie innowacyjnych rozwiązań naukowych i technicznych w obszarze obronności wspierających zdolności Sił Zbrojnych RP; podniesienie poziomu naukowego uczelni i wojskowych instytutów badawczych nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej; budowanie aktywnego zaplecza eksperckiego Ministra Obrony Narodowej.

Wszystkie te trzy cele zmierzają ku temu, żebyśmy mieli możliwość rozwijania nowych technologii i efektywnego wdrażania ich. Nie tylko dochodzenia do etapu ustaleń naukowych ale przez stworzenie prototypów i demonstratorów wcześniej aż do produkcji seryjnej. W tej ścieżce te ostatnie człony kuleją.

Wojciech Fałkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej

W celu podniesienia poziomu nauczania na uczelniach wojskowych zostały w 2016 roku stworzone cztery specjalne programy, które zdaniem wiceministra mają „wprowadzić nowego ducha do uczelni i instytutów naukowych ale z drugiej strony mają otworzyć na kontakty międzynarodowe”. 

SKON

Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.

Pierwszy z nich „Katedra Ad Hoc” polega na zapraszaniu do współpracy, przez uczelnie wojskowe i instytuty medyczne oraz szpitale kliniczne, wybitnych naukowców zagranicznych. Celem tego projektu jest podnoszenie poziomu naukowego i dydaktycznego w tych ośrodkach. „W tym roku mamy w ramach tego projektu 32 zaproszenia” – mówił podsekretarz stanu w MON.

Drugi z projektów, Kościuszko, służy wsparciu powrotu do kraju polskich naukowców, którzy podjęli prace na zagranicznych uczelniach. „Chodzi nam o powrót polskich badaczy z renomowanych placówek zagranicznych. […] Oni podpisują kontrakt na co najmniej 3 lata pobytu w Polsce […] Mieliśmy 11 wniosków, przyznano 6 grantów na prawie 8,5 mln zł” - zdradzał podczas posiedzenia komisji obrony narodowej Fałkowski.

SKON

Fot. Defence24.pl.

Program Nobliści, przygotowany jako trzeci z projektów naukowych MON, polega na organizowaniu wykładów prowadzonych przez noblistów i najwybitniejszych naukowców w uczelniach i instytutach wojskowych.

Ostatnim przygotowany przez MON program to „Młodzi naukowcy”, którego zadaniem jest na motywowaniu młodych naukowców, do 35 lat, do tworzenia zespołów badawczych i prowadzenia badań w obszarze obronności i bezpieczeństwa państwa. W pierwszym konkursie NCBR wpłynęło 41 wniosków, przyznano 9 grantów na kwotę 27 mln zł.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

roland Sobota, 15 Kwietnia 2017, 15:40
kto będzie wykładowcami jak fachowców wyrzucono
Oleś Środa, 05 Kwietnia 2017, 9:24
O ty czy szkoła jest elitarna czy nie nie decyduje opinia ministra, rektora czy wykładowcy lecz jej dorobek i usytuowanie wśród rówieśniczych uczelni. W tym miejscu ostatnią elitarną uszelnią była Akademia Sztabu Generalnego. Potem to już tylko nicość.
As Sobota, 11 Marca 2017, 13:07
Na elitarność placówki trzeba pracować dziesiątki lat. Nie wystarcza nazywać ją Narodową i zmieniać kadrę co wybogy.
pit Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 18:18
Od czegoś trzeba zacząć i to chyba wszędzie.
Nauczyciel Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 9:08
Panie profesorze pan dobrze wie, że elity tworzą elity a gdzie Pan ma tych twórców? Może w starej generacji WAT-u ukształtowanej jeszcze w okresie gierkowskim przez jednego z wybitnych naukowców wojskowych legendę WAT prof. Sylwestra KALISKIEGO. On stworzył taką elitę naukowców w mundurach pomimo silnych nacisków ze strony szefa MON gen Jaruzelskiego aby akademię uwojskowić i upolitycznić. Czy teraz mamy w uczelniach wojskowych takich liderów którzy mogą kontynuować jego dzieło? Wybitnych tworzą wybitni, miernota tworzy miernotę to było hasło obowiązujące w tamtych czasach w WAT. Czy są szanse powrotu do takiej jakości technicznych i zarządczych kadr wojskowych? Szansę uzdrowienia cywilnego szkolnictwa zawodowego już widać w proponowanej reformie MEN ale pytanie jest podobne jak w uczelniach wojskowych, skąd zapewnić nauczycieli przedmiotów ścisłych i zawodu o tak wysokich kwalifikacjach aby program się powiódł?
Tak było i tak jest, że dobre kadry to połowa sukcesu, ale bez dobrych kadr żadnego sukcesu nie będzie !
*.* Piątek, 10 Lutego 2017, 11:33
W Polsce to jest ulubiony sport, odbijanie się od ściany do ściany. Ani żaden mecz , ani skoki nie są tak emocjonujące jak podjazdowe wojny działaczy. Dotyczy to sportu, dotyczy i polityki. Te wszystkie elitarne uczelnie za kilka lat zostaną przeorane do skały macierzystej. A nie od dziś wiadomo że, jak chcesz mieć bałagan to zrób reorganizację. Ludzie się wtedy pokłócą i będzie śmiesznie.
Edmund_1345 Piątek, 10 Lutego 2017, 9:36
Na tworzenie "elitarnej edukacji" trzeba naprawdę dużych pieniędzy.
A środki, o których mowa to jakieś nędzne ochłapy, w porównaniu z finansowanie szkół wyższych na Zachodzie.
Natomiast z częścią tez można się zgodzić. Na pewno likwidacja Wojskowej Akademii Medycznej była totalną porażką, ale o tym było wiadomo, kiedy minister Szmajdziński podpisywał się pod tą decyzją. Potwierdziły to szybko misje w Iraku i Afganistanie.