Renesans „Kryla”?

OPUBLIKOWANO: Środa, 01 Lutego 2017, 14:45
Kryl
Kryl Jelcz
Kryl Jelcz
Kryl nowy
Kryl po testach
Kryl po testach
Kryl automat
Kryl automat
Kryl rozmieszczenie
Kryl
Kryl
Kryl
Kryl kierownica
Kryl
Kryl
Kryl
Kryl
Kryl
  • Kryl
  • Kryl Jelcz
  • Kryl Jelcz
  • Kryl nowy
  • Kryl po testach
  • Kryl po testach
  • Kryl automat
  • Kryl automat
  • Kryl rozmieszczenie
  • Kryl
  • Kryl
  • Kryl
  • Kryl kierownica
  • Kryl
  • Kryl
  • Kryl
  • Kryl
  • Kryl

Huta Stalowa Wola przyśpiesza prace nad haubicą kalibru 155 mm „Kryl” na podwoziu kołowym. Polskie Siły Zbrojne deklarują, że po wprowadzeniu na uzbrojenie „Kraba”, „Kryl” będzie następnym systemem artyleryjskim, który pozwoli w pełni zastąpić „Goździki” i następnie „Dany”. Producent deklaruje, że gotowość produkcyjna może zostać osiągnięta już w 2018, ale aby tak się stało, niezbędne jest doprecyzowanie wymagań i przeprowadzenie szeregu procedur formalnych.

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy głównym aktorem tej części sceny polskiego przemysłu zbrojeniowego, która wiąże się z modernizacją Wojsk Rakietowych i Artylerii, był, po samobieżnym moździerzu „Rak”, zakontraktowanym 28 kwietnia 2016 r. w liczbie 8 kompanijnych modułów ogniowych, system „Regina” z jej centralnym elementem, haubicą „Krab”. Kulminacją zainteresowania nią był wart blisko 4,7 miliarda złotych grudniowy kontrakt na cztery kolejne DMO. W cieniu tych programów, mających dostarczyć WRiA 64 moździerze 120 mm (do 2019 r.) i kolejnych 96 haubic „Krab” (do 2024 r.), pozostawał, niezasłużenie, inny artyleryjski skorupiak z Huty Stalowa Wola, „Kryl” – lżejszy od swego gąsienicowego krewniaka system oparty o wzór izraelskiej haubicy ATMOS 2000 oraz 3-osiowe, specjalnie do tego celu skonstruowane, podwozie „Jelcz”.

Prototyp tego działa, stanowiącego nową jakość w ofercie polskiego przemysłu zbrojeniowego, miał premierę wówczas, kiedy ważyła się przyszłość jego cięższego, gąsienicowego kuzyna. Nie znaczy to, że po rozwiązaniu problemów z podwoziem, a następnie zakontraktowaniu gąsienicowego „Kraba”, kołowy „Kryl” przestał być dla wojska ważny. Brakowało jednak jasnego określenia stanowiska, a nawet można było odnieść wrażenie, że Zarząd WRiA oraz IU nie mówiły w tej sprawie jednym głosem.

To, że program samobieżnej haubicy 155 mm na podwoziu kołowym ponownie zaczyna znajdować się w polu widzenia wojskowych, potwierdza szef MON Antoni Macierewicz.

Kryl Jelcz

W połowie lipca 2014 r. zaprezentowane oficjalnie nowe, bardzo udane podwozie Jelcz z rodziny 663, pierwsze, projektowane od podstaw z przeznaczeniem dla wyspecjalizowanego pojazdu bojowego dla wojska. Fot. Jerzy Reszczyński.

„Wojsko już wznowiło zainteresowanie tym projektem. Będzie go realizowało” – Antoni Macierewicz 18 listopada 2016 r., w czasie konferencji prasowej kończącej wizytę w Hucie Stalowa Wola.

Deklaracja ta padła w kilkanaście dni po tym, jak szef MON złożył podpis pod nowym, zaktualizowanym PMT, z którego program kołowej haubicy 155 mm został formalnie wykreślony. Pierwotny PMT na lata 2013-2022 w ogóle „Kryla” nie uwzględniał. Pojawił się on tam dopiero w trakcie aktualizacji i zakładał, że praca rozwojowa „Kryl”, rozpoczęta umową pomiędzy NCBiR a HSW SA z 28 grudnia 2011 r., doprowadzi do zbudowania prototypu w 2014 r. (co zostało spełnione) i do zakończenia pracy rozwojowej do 27 grudnia 2015 r. Rok 2015 przeznaczono na badania zakładowe, ale na lata 2016 i 2017 nie zapisano żadnych wobec „Kryla” konkretnych działań. Wokół programu nastąpiła niezrozumiana cisza, dające pole domysłom i spekulacjom.

We wstępnej fazie prac nad tym programem zakładano początkowo, że celem pracy będzie pozyskanie dla brygad wyposażonych w „Rosomaki” 4 dywizjonowych modułów ogniowych po 24 działa w każdym. Ale kiedy w 2012 r. pojawił się zapis w PMT o nowym terminie zakończenia pracy rozwojowej, ustalonym na ostatni kwartał 2018 r., zdefiniowany został plan pozyskania, poczynając od 2019 r., już 7 DMO „Kryl” liczących łącznie 168 haubic, dedykowanych również brygadom wyposażonym w BWP. To oznacza ewolucję założenia, że „Goździki” zastąpione będą przez „Kraby”, natomiast „Kryle” zajmą miejsce „Dan”.

Kryl nowy

Połowa sierpnia 2014 r. – podwozie „Jelcz” zostało zintegrowane z ramą pośrednią oraz systemem działa ATMOS 2000, aby w postaci prototypu „Kryla” zadebiutować na MSPO.Fot. Jerzy Reszczyński.

Takie ustalenia obowiązywały aż do momentu zatwierdzenia październikowych zmian w PMT, które najpierw program z PMT usunęły, aby po kilkunastu dniach sam szef resortu obrony oświadczył, że „Kryl” realizowany będzie. Kończący w grudniu swą misję na stanowisku szefa Inspektoratu Uzbrojenia gen. bryg. Adam Duda powiedział dla Defence24pl: – Jeśli minister obrony tak powiedział, to znaczy, że tak będzie. Rozpoczynający swą misję na stanowisku szefa WRiA gen. bryg. Sławomir Owczarek: – Pożądana jest taka zdolność, abyśmy mieli taki środek ogniowy, na kołach, aby wszedł on w lukę w wyposażeniu brygad ogólnowojskowych kołowych. Zastąpiłby on częściowo haubice „Goździk” oraz w dalszej perspektywie, „Dany”. Generał przyznaje, iż znane są mu założenia, aby „Kryl” został pozyskany po roku 2022: – Jako szef wojsk rakietowych i artylerii chciałbym jak najwcześniej, ale nie zależy to ode mnie...

Do niedawna stanowisko Zamawiającego wobec „Kryla” było trudne do jednoznacznego określenia. Wykonawca programu skoncentrowany był na finalizacji przygotowań do fazy produkcyjnej „Raka” a później „Reginy”, ale też oczekiwał potwierdzenia sygnałów z MON o tym, że powraca zainteresowanie wojska kołową haubicą 155 mm o zasięgu i skuteczności ognia odpowiadającym ciężkiemu gąsienicowemu „Krabowi”. Deklaracja ministra ON, spójna ze stanowiskiem artylerzystów, daje podstawę do nadziei, że wreszcie zlikwidowane zostanie trudne do zrozumienia „zacięcie” w trakcie przechodzenia pracy rozwojowej z NCBiR do MON.

Program „Kryla” nie był bowiem do tej pory procedowany w oparciu o Inspektorat Uzbrojenia oraz jednoznacznie i oficjalnie sformułowane wymagania, autoryzowane przez MON i zgodne z decyzją nr 72. Można powiedzieć, że w pewien sposób funkcjonuje podobnie jak człowiek nie mający dokumentu aktu urodzenia. Przy dobrej woli obu stron, czyli wojska oraz lidera programu, uporządkowanie tych formalnych niedostatków możliwe jest w czasie nie dłuższym niż kilka miesięcy.

Kryl po testach

Po pierwszej fazie badań „Kryl”, co łatwo zauważyć, otrzymał m.in. inną osłonę komory silnika i zderzak oraz udoskonalone lusterka odporniejsze na podmuch po wystrzale, a w ramach „doskonalenia wyglądu handlowego” otrzyma także zmienione zespoły przednich świateł. Fot. Jerzy Reszczyński.

Trwają intensywne prace przy opracowaniu stosownej dokumentacji. Jej aktualizacja, uzupełnienie (OZP) i przedłożenie w IU, to kwestia kilku miesięcy. Na razie sytuacja przedstawia się w taki sposób: od ponad 2 lat wóz jeździ, strzela, wykonuje wszystkie zadania, ale formalnie nie może przejść badań wojskowych, z uwagi na kwestie proceduralne. Bez zatwierdzonych ZTT prowadzenie kosztownych badań jest ryzykowne dla producenta. MON może wyników tych badań nie uznać, stojąc na stanowisku, iż nie ma dla nich formalnych podstaw. Utrudnia to również otwarcie dla „Kryla” rynków zagranicznych, które już pytają o ten rodzaj uzbrojenia.

HSW ma już, uzgodnioną z artylerzystami, ofertę kompletnych DMO „Kryl”, tak dla pułków artylerii jak i dla brygad ogólnowojskowych. W zamyśle ZWRiA ma to być modelowy wzorzec struktury modułów ogniowych zarówno dla przyszłego „Homara”, jak i dla „Langusty”, zawierający także kompleksowy komponent rozpoznawczy, systemy zabezpieczenia technicznego, medycznego itp.

Droga do „Kryla”, zbudowanego w sierpniu 2014 r. i po raz pierwszy zaprezentowanego we wrześniu na MSPO 2014, nie była usłana różami. Wstępem do niej była prezentacja na MSPO 2008 przez firmę Nexter Systems sh „Caesar” jako oferty współpracy dla polskiego przemysłu zbrojeniowego w procesie uzyskania nowego typu uzbrojenia artyleryjskiego. Naturalnym adresatem tej oferty była HSW, która w tym samym czasie rozpoczynała prace nad systemem wieżowym moździerza automatycznego „Rak” i – wznawianym po 4 latach zawieszenia – programem haubicy „Krab”, który wyewoluował w znacznie bardziej ambitny program dywizjonowego modułu ogniowego „Regina” z „Krabem” jako środkiem ogniowym.

HSW, która już wówczas wchodziła we współpracę z Nexter Systems przy pozyskiwaniu luf dla „Krabów” pierwszego, 8-działowego modułu ogniowego, podjęła rozmowy z francuskim partnerem. Jednocześnie otworzyła się na ofertę konkurencji z izraelskiego Elbitu, oferującego dostęp do technologii sh ATMOS 2000 z lufą o długości 52 kalibrów.

Kryl rozmieszczenie

Rozmieszczenie członków załogi „Kryla” w czasie wykonywania zadania ogniowego.Fot. Jerzy Reszczyński.

We wstępnej fazie analiz odrzucono koncepcję pozyskania tego typu środka ogniowego w oparciu inne konstrukcje. „Zuzana 2” odpadła, ponieważ oferowała, podobnie jak „Dana”, autonomiczny, zamknięty system wieżowy, uznawany – co jest tezą do pewnego stopnia kontrowersyjną – za typowy dla haubic gąsienicowych. Zaletą tej opcji była automatyzacja procesu ładowania, wadą – znaczna masa konstrukcji. System FH-77 BW L52 „Archer”, oferowany przez BAE Systems, uznany został za ofertę dosyć kosztowną, porównywalną cenowo z pozyskaniem haubicy gąsienicowej o podobnych osiągach. Oceniono, że masa wyrobu (30 ton), zasięg ognia i układ konstrukcyjny z zamkniętym, zautomatyzowanym układem ładowania amunicji, nie odpowiadają oczekiwaniom Sił Zbrojnych RP. Nadto oceniono, iż w realnych warunkach bojowych, wobec braku „kanału manualnego”, istnieje zagrożenie niewykonania zadania ogniowego w przypadku awarii skomplikowanego automatu ładowania. Późniejsze losy systemu (rezygnacja Norwegii z wcześniej potwierdzonego zakupu 24 dział) potwierdziły trafność tych analiz. Na placu boju pozostały dwie konstrukcje, „Caesar” i ATMOS 2000.

Analizy porównawcze obydwu stojących na równie wysokim poziomie, choć różniących się technicznie dział, wypadły na korzyść konstrukcji izraelskiej. Uznano, że zawiera nie tylko szereg korzystniejszych rozwiązań (np. zamek klinowy zamiast śrubowego), ale też posiada lepsze parametry decydujące o walorach bojowych, np. szerszy zakres pracy mechanizmu sterowania działem.

O ile francuskie działo zapewniało możliwość ostrzału w zakresie 0,6-67,5 stopnia w elewacji oraz po 15 stopni w azymucie, licząc od osi podłużnej nośnika, o tyle działo izraelskie oferowało w elewacji zakres pracy działa od -2 do +70 stopni, a w azymucie – po 25 stopni. To ma duże znaczenie w sytuacji, kiedy konieczne jest przeniesienie ognia na cel o innych koordynatach; nie jest wtedy konieczna zmiana pozycji działa na stanowisku ogniowym bądź zmiana tego stanowiska. Wyższą ocenę uzyskały też izraelskie rozwiązania dotyczące rozwiązania kwestii przenoszenia obciążeń dynamicznych po wystrzale z działa na podłoże (korzystniejsze usytuowanie łożyska zespołu wahadłowego). Potwierdziły to już badania artyleryjskie: pociski strzelane z „Kryla” przy identycznych ustawieniach padały dokładnie w ten sam punkt.

Obydwa działa nie oferowały pełnej automatyzacji procesu ładowania amunicji, w odróżnieniu od wyeliminowanych wcześniej konstrukcji „Zuzana 2” i „Archer”.

Kryl automat

Wojsko oczekuje od HSW, że ostatecznie przedłoży propozycję „bardziej zautomatyzowanego” działa. HSW i WB Electronics już przygotowały rozwiązania pozwalające usprawnić proces ładowania, szczególnie przy niskim kącie podniesienia lufy „Kryla”. Jest to praktycznie bezkosztowa alternatywa dla dostępnego i możliwego do zastosowanie mechanizmu ładowania, wzorowanego na haubicy ATMOS 2000. Fot. Jerzy Reszczyński.

Wbrew spotykanym czasem opiniom, tzw. automat ładowania wcale nie jest rozwiązaniem powszechnym we współcześnie produkowanych haubicach dużych kalibrów, a już tym bardziej – w systemach kołowych. Wyjątkami są rozwiązania słowackie: „Dana” i „Zuzana” oraz nie do końca znana szerszej opinii publicznej „Eva”. Automatem ładowania dysponują praktycznie tylko rosyjska gąsienicowa 2S19 „Msta-S” i najnowsza 2S35 „Koalicja-SW” oraz prawdopodobnie kołowa serbska NORA B-52 z zamkniętym systemem wieżowym. Zarówno „Krab” i AS90, jak i T-155 „Firtina” oraz K9 „Thunder”, a nawet PzH2000, wyposażone są w system półautomatyki, będący praktycznie systemem mechanizacji procesu ładowania, a nie jego automatyzacją.

O wyborze oferty „Elbitu” przesądziły ostatecznie kryteria biznesowe. Izraelczycy także, w odróżnieniu od francuskich konkurentów, nie naciskali na przyjęcie ich oferty w całości, łącznie z podwoziem. Strona polska od początku stawiała jasno, że nośnik działa zostanie opracowany w kraju, co nieco niepokojąco przypominało drogę postępowania z licencją wieży AS90 i losami podwozia „Kraba”. Elbit wykazał znacznie większą elastyczność w negocjowaniu warunków współpracy przemysłowej. Dzięki temu stało się możliwe ustalenie korzystnych dla strony polskiej rozwiązań.

Kiedy negocjowano umowę, jeszcze nie było pewności czy uda się zrealizować ambitny plan modernizacji i rozbudowy lufowni w stalowowolskiej spółce tak, aby miała ona zdolność produkowania również luf 155 mm o długości 52 kalibrów. Obecnie to od HSW zależy, czy będzie chcieć przejąć produkcję kompletnego działa, czy tylko jego zespołu wahadłowego, czy też będzie produkować część tego zespołu, zawierającego lufę i zamek.

Kryl

W opancerzonej kabinie za siedzeniami kierowcy oraz dowódcy działa znajdują się miejsca dla celowniczego i dwóch ładowniczych (ładunków i pocisków) oraz miejsce dla bloku radiostacji. Docelowo możliwe jest zwiększenie załogi do 6 osób. Fot. Jerzy Reszczyński.

Portfel zamówień produkcyjnych HSW związanych z produkcją artyleryjską zwiększa się, toteż może okazać się, że dopełnienie go lufami do „Kryla” będzie wymagać, być może, większego wysiłku organizacyjnego oraz, być może, także inwestycyjnego. Jak wiadomo, do 2019 r. potrwa produkcja 8 modułów kompanijnych moździerzy „Rak”, już nabiera tempa produkcja sprzętu dla kolejnych 4 DMO „Krabów”, która potrwa do roku 2024, od 2019 lub 2020 r. powinna ruszyć produkcja systemów wieżowych ZSSW-30, zaś w roku 2020 lub 2021 – seryjna produkcja nowego BWP, jeśli realizowany obecnie program „Borsuk” nie zanotuje poślizgu. Początek 2017 r. jest startem obróbki mechanicznej w tej części lufowni, która będzie odpowiadać za lufy największych kalibrów, i zarazem czasem potwierdzania założeń odnoszących się do wydajności zamontowanych w niej systemów technologicznych. Polskiej produkcji lufy mają otrzymać już „Kraby” z drugiego DMO. Dotychczas, przypomnijmy, choć systemy wieżowe „Krabów” łącznie z podzespołami działa powstawały w HSW, to jednak obrobione mechanicznie przewody lufowe importowano, z Nexter Systems, a następnie z Rheinmetall.

Nie wiadomo, kiedy i ile wojsko będzie chciało zakupić „Raków” w wariancie gąsienicowym M120G, co wiązać się będzie z kontynuacją po 2019 r. produkcji luf moździerzowych 120 mm. Nie jest jasne, czy w ramach polonizacji procesu modernizacji czołgów „Leopard” polskie MON nie postawi na wykonywanie w kraju również kompletnych luf do tego czołgu. Pozyskanie licencji na nie pozostaje na razie sprawą otwartą. Nie są na razie znane plany MON w dziedzinie sprzętu dla tworzonych brygad WOT, dla których HSW oferuje możliwość dostaw moździerzy klasycznych M98 i M120 oraz, we współpracy z Nexter Systems, nowej lekkiej haubicy 105 mm LG1 Mk III, do której obecnie HSW produkuje niektóre elementy. Niewiadomą jest też skala zaangażowania HSW w produkcję armat KDA35 dla systemów artylerii okrętowej i przeciwlotniczej oraz wyrzutni rakiet i innych komponentów systemów rakietowych, planowanych w programach „Homar” i „Wisła”.

Każdy z tych programów stanowić będzie istotnie dociążenie potencjału produkcyjnego HSW SA, w szczególności – jej lufowni, jednej z zaledwie trzech w Europie. Mimo to gotowość do uruchomienia seryjnej  produkcji „Kryla”, a więc będącego już po badaniach kwalifikacyjnych, HSW będzie w stanie zgłosić nawet już na początku roku 2018.

Wszystkie ta rachuby i spekulacje odnoszące się do fazy produkcyjnej „Kryla” wyglądają w pewnym sensie na przysłowiowe dzielenie skóry na niedźwiedziu, jeśli zważyć na kilka zasadniczych spraw, które wymagają uporządkowania na obecnym etapie prac nad programem.

Kryl

Miejsce pracy kierowcy „Kryla” jest równie wysoko oceniane, jak funkcjonowanie układu napędowego, przeniesienia mocy i zawieszenia. Fot. Jerzy Reszczyński.

U podstaw powstania „Kryla” w takiej a nie innej konfiguracji legło założenie fundamentalne, jakim był wymóg aeromobilności tego środka ogniowego, i to przy wskazanym przez wojsko środku transportu, jakim jest C-130 „Hercules”. Najprawdopodobniej wymóg ten sformułowano pod presją doświadczeń z misji zagranicznych, w trakcie których swą olbrzymią przydatność udowodniły „Dany”, dostarczane do Afganistanu tradycyjnymi środkami transportu. Uznano, że ich potencjalny następca musi być zdolny do przerzutu drogą powietrzną. Wskazywano, że takie warunki spełnia „Caesar”, co nie jest jednak do końca zweryfikowane. Pojawiają się nieoficjalne spekulacje, iż na czas transportu tym samolotem demontowany jest lemiesz stabilizujący oraz magazyny amunicji, przewożone innym samolotem. Potwierdzają to obserwacje załóg polskich C-130, które były świadkami rozładunku w Afganistanie francuskich haubic… Niemniej – postawiono wymóg transportu za pomocą „Herculesa”. Oznaczało to konieczność zachowania granicznych parametrów dwojakiego rodzaju: masowych (udźwig C-130 definiowany jest na 20 ton) oraz geometrycznych (wymiarowych).

Już na starcie prac stworzyło to szereg ograniczeń dla konstruktorów, przypominających w pewnym sensie uwarunkowania, z jakimi spotyka się zespół konstruktorów opracowujących nowy pływający BWP „Borsuk”. Godzenie wzajemnie wykluczających się wymagań wymusza albo kompromisy, albo stosowanie niestandardowych rozwiązań. Dla „Kryla” oznaczało to wymóg utrzymania masy do transportu nie wyższej niż 19 ton, przy jednoczesnym spełnieniu wymagań odnoszących się do poziomu ochrony balistycznej kabiny.

Jedyną drogą do celu było zaprojektowanie od podstaw nowego podwozia, przy uwzględnieniu faktu, iż zabudowa, czyli działo z ramą pośrednią, musi mieć masę wynikającą z jego konstrukcyjnych właściwości. Elbit i tak dokonał na potrzeby strony polskiej „odchudzenia” konstrukcji działa i ramy o ok. 500 kg, do 9,5 tony. Podwozie zatem, aby utrzymać się w granicy masy również 9,5 tony, musiało zawierać szereg niestandardowych rozwiązań, wykorzystujących m.in. nowatorskie technologie materiałowe, zapewniające najniższą możliwą masę przy wymaganej wytrzymałości mechanicznej. W przypadku samobieżnego działa na podwoziu kołowym musiano uwzględnić ekstremalnie wysokie obciążenia dynamiczne występujące przy strzelaniu pełnym ładunkiem.

Efektem prac konstruktorów było – zaprezentowane oficjalnie 17 lipca 2014 r. – nowe podwozie Jelcz 663.28 (32) z silnikiem MTU 6R106TD o mocy 326 KM z mechaniczną (z możliwością zastosowania pełnego automatu) skrzynią biegów (9+1) ZF. Po raz pierwszy Jelcz konstruował pojazd od początku do końca planowany do konkretnego wojskowego zastosowania. W projektowaniu uczestniczyły m.in. WAT, Politechnika Wrocławska oraz Elbit.

Kryl

Przed miejscem zajmowanym w czasie jazdy przez dowódcę zabudowane są komputer dowódcy, terminal systemu nawigacji oraz terminal systemu łączności FONET. Fot. Jerzy Reszczyński.

Po raz pierwszy w konstrukcjach samochodów Jelcz blok silnika wysunięto przed oś przednią. Pozwoliło to z jednej strony uzyskać lepszy rozkład mas i dociążyć oś kierowaną, a z drugiej – obniżyć kabinę. Dla oszczędności masy osłonę silnika wykonano z tworzyw sztucznych, co okazało się ślepą uliczką. Wprawdzie uzyskano efekt oczekiwanej przez Gestora zmniejszenia masy całego zestawu, ale – jak wykazały badania trakcyjne w trakcie prób zakładowych – ceną było pogorszenie właściwości jezdnych w terenie i gorsza kierowalność kół przednich, zatem należało przednią oś dociążyć.

Problemy trakcyjne zostały rozwiązane, pojazd uzyskiwał już wszystkie wymagane osiągi zarówno z załadowanymi magazynami amunicji (jednostka ognia wynosi 18 kompletów, ale konstrukcja i zapas wytrzymałości oraz mocy układu napędowego umożliwiają jej zwiększenie), jak i po wystrzelaniu jej.

„Kryl” przemieszcza się po drogach utwardzonych z prędkością 90 km/godz., co odpowiada parametrom pojazdów stanowiących wyposażenie brygad zmechanizowanych, wykorzystujących KTO „Rosomak”. A z takimi ugrupowaniami ten system artylerii ma współdziałać. W terenie jego prędkość użyteczna jest wystarczająca, aby poruszać się razem w ugrupowaniu, zasięg wynosi 500 km (docelowo – 640 km) przy dwóch pełnych zbiornikach. Haubica może poruszać się po terenie o nachyleniu (wzdłużne i boczne) do 20 stopni, pokonywać wzniesienia do 30 stopni,  rowy, progi oraz brody nawet do 1,2 m. Podwozie posiada system centralnego pompowania kół, gwarantujący mobilność w przypadku przestrzelenia opon, a także pozwalający w pewnym zakresie regulować prześwit pojazdu, wynoszący nie mniej niż 0,38 m. Dla 5-osobowej (docelowo przewiduje się możliwość zwiększenia obsługi do 6 osób) załogi skonstruowano opancerzoną kabinę, którą można jeszcze dopancerzyć poprzez nałożenie zewnętrznych paneli. Kabina, wyposażona w system filtrowentylacji oraz klimatyzacji, oddzielona jest od przedziału silnikowego szczelną przegrodą, posiada właz ewakuacyjny w stropie.

Kryl

Zapas wytrzymałości konstrukcji podwozia oraz zapas mocy napędu pozwalają na zwiększenie, z obecnych 18 kompletów, zapasu amunicji przewożonej przez „Kryla” i gotowej do natychmiastowego użycia. Fot. Jerzy Reszczyński.

W operacyjnych wymaganiach wstępnych do pracy rozwojowej nie sformułowano wymagań w zakresie systemów ochrony biernej (np. czujniki ostrzegające przed opromieniowaniem laserowym OBRA, wyrzutnie granatów dymnych) oraz nie zdefiniowano oczekiwanych zabezpieczeń w zakresie ochrony przeciwminowej. Trudno się dziwić, gdyż jest mało prawdopodobne użycie środka o takim zasięgu ogniowym w terenie nie rozpoznanym inżynieryjnie i położonym w obszarze bezpośredniej styczności wojsk. „Krylowi” postawiono wymóg holowania przyczepy o maksymalnym uciągu maksymalnym do 2000 kg. Przy maksymalnej masie całkowitej armatohaubica może bez przeszkód korzystać z dróg publicznych, mostów i wiaduktów. Maksymalna dopuszczalna szerokość pojazdu bez ramion lusterek to 2,44 m, maksymalna wysokość (niższa niż w przypadku np. „Caesara”) to 3,44 m, a długość całkowita – 10,3 metra.

Próby załadunku do makiety kabiny C-130 powiodły się, choć nie bez pewnych problemów. Kiedy już ten warunek został spełniony, wojsko… złagodziło swe stanowisko w sprawie aeromobilności. Nie zrezygnowano wprawdzie z niej całkowicie, ale zniknął budzący wątpliwości od początku (podobnie, jak np. w wypadku amerykańskich KTO „Stryker”) warunek powiązania jej z konkretnym typem samolotu transportowego, C-130, który byłby w stanie „Kryla” przewozić, ale kosztem drastycznego ograniczenia zasięgu lotu. Mimo to „Kryla” można „wozić” C-130 przy spełnieniu kilku warunków.

Całe wyposażenie związane z SKO oraz łącznością i dowodzeniem jest, z założenia, w pełni kompatybilne ze stosowanym w innych systemach użytkowanych bądź planowanych do wprowadzenia do użycia w WRiA. Wiadomym jest, iż bazują one na – uznawanych za jedne z najbardziej zaawansowanych w świecie – rozwiązaniach będących efektem wieloletniej i efektywnej współpracy HSW z WB Electronics. Dzięki temu – co z satysfakcją podkreślają zarówno artylerzyści jak i konstruktorzy – w przypadku konieczności awaryjnego powierzenia obsługi „Kryla” załodze „Kraba”, proces ten odbędzie się płynnie, wręcz intuicyjnie. Jest to zasługą m.in. oprogramowania „Topaza”, stosowanego we wszystkich środkach artyleryjskich Sił Zbrojnych RP.

Na wyposażenie elektroniczno-informatyczne „Kryla” składa się m.in. system łączności FONET i cyfrowa radiostacja, radar prędkości wylotowej MVRS 700 SCD,  system nawigacji satelitarno-bezwładnościowej TALIN 5000 z hodometrem, komputery balistyczne i części artyleryjskiej. Automatyzację kierowania ogniem i dowodzenia podniesiono na bardzo wysoki poziom. Dane z ośrodka dowodzenia mogą być odbierane i przetwarzane bez zwłoki nawet wówczas, gdy załoga znajduje się na zewnątrz, na pozycjach bojowych. Skraca to czas obiegu najważniejszych informacji o zadaniu ogniowym. W przypadku uszkodzenia systemu zautomatyzowanego naprowadzania działa na cel celowniczy ma do dyspozycji instrumenty pozwalające na dokonywanie tych operacji w trybie manualnym.

W czasie wykonywania zadania ogniowego cała załoga „Kryla” znajduje się poza pojazdem, na ściśle określonych pozycjach, na których nie wszyscy jej członkowie mają z sobą kontakt wzrokowy i nie znajdują się w polu widzenia dowódcy. Dlatego załoga ma pomiędzy sobą kontakt radiowy za pośrednictwem zestawów nagłownych. Zajmowanie miejsc w kabinie i opuszczanie ich odbywa się bardzo sprawnie. Także czas opuszczenia stanowiska ogniowego nie przekracza kilkudziesięciu sekund od oddania ostatniego wystrzału. W kontekście wymagań dotyczących czasu potrzebnego na zmianę stanowiska ogniowego pewne kontrowersje budzi sygnalizowane przez wojsko, wyposażenie „Kryla” w agregat pomocniczy APU. Dla szybkości reakcji ważne jest, aby silnik główny pojazdu był czynny w czasie wykonywania zadania ogniowego, aby umożliwić jak najszybszy odskok, więc APU wydaje się niekoniecznym dublowaniem systemu zapewnienia energii. Zastosowanie APU o odpowiedniej mocy raczej mija się z celem z uwagi na brak miejsca, dodatkową masę i dodatkowy koszt, dające w efekcie nieznaczne tylko zmniejszenie konsumpcji paliwa w porównaniu z silnikiem głównym oraz nieznaczne zmniejszenie widma na termowizji,

„Kryl”, analogicznie jak „Krab”, może posługiwać się każdą amunicją zgodną z memorandum JBMoU, i tymi samymi ładunkami miotającymi. Z logistycznego punktu widzenia ma to dla wojska znaczenie kapitalne, choć nie zawsze doceniane. Na razie nie są znane wymagania MON w zakresie posługiwania się przez tę haubicę amunicją precyzyjną (klasy APR), ale można spekulować, iż wymóg ten jest oczywistym, nawet jeśli oficjalnie jeszcze nie został sformułowany.

Zasięg ognia „Kryla” zawiera się pomiędzy 5 a 40 km. Szybkostrzelność 6 strzałów na minutę osiągana była w trakcie badań przez fabryczną obsługę HSW, może być zwiększona przez wyszkoloną załogę artylerzystów. Przy ogniu podtrzymanym wynosi ona 2 strzały na minutę. Naturalnie, oprogramowanie przewiduje wykonywanie strzelań w systemie MRSI (Multiple Rounds Simultaneous Impact). „Kryl” przeszedł pomyślnie badania poprawności funkcjonowania systemów w niskich temperaturach.

W różnych dyskusjach dotyczących „Kryla” bardzo często jako najważniejszy argument przeciwko tej konstrukcji wymieniany jest brak automatu ładowania. Warunek „doprojektowania automatu” pojawia się czasami w wypowiedziach wojskowych. Urasta przez to do rangi wręcz mitycznej, mającej jakoby decydujące znaczenie dla wartości bojowej i przydatności „Kryla” bądź jej braku.

Wcześniej wspomniano, że jest to rozwiązanie rzadko spotykane, i obecne tylko w niewielu konstrukcjach. One są od początku projektowane tak, aby proces automatyzacji ładowania amunicji zapewnić. Jednym z jego najważniejszych warunków jest konstrukcyjne połączenie samego mechanizmu wprowadzania pocisku i ładunku miotającego do komory zamkowej z magazynem amunicji i magazynem ładunków miotających oraz podajnikiem zapłonników.

Wiąże się z tym m.in. ograniczenie liczby ładunków możliwych do natychmiastowego użycia. Nad wszystkim musi czuwać system komputerowy, którego zadaniem musi być m.in. „gospodarowanie” modułowymi ładunkami miotającymi w taki sposób, aby liczbę modułów ładunku dobierać bez ingerencji obsługi działa zależnie od wypracowanych danych do strzelania, zasięgu, wyliczonej balistycznie trajektorii lotu pocisku itd. To jest oczywiście wykonalne, ale pod warunkiem, że od tego rozpoczyna się projektowanie działa.

Czy do „Kryla”, bazującego na ATMOS 2000, można taki system „dorobić”? Przedstawiciele Huty Stalowa Wola jednoznacznie podkreślają, że odpowiedź musi być jedna: bez przebudowy całej części artyleryjskiej jest to niemożliwe. Kompletna zmiana konstrukcji działa musiałaby mieć swe konsekwencje w przeprojektowaniu podwozia, aby uwzględnić np. nieuniknioną zmianę rozkładu mas oraz geometrii zespołu wahadłowego. Dla całego programu oznacza to praktycznie fundamentalne przenicowanie, zaś końcowe rezultaty prowadzonych w tym kierunku prac byłyby dalece niepewne. O tym można byłoby przekonać się po latach oraz poniesieniu znacznych kosztów –  nawet w przypadku wyboru opcji zakupu licencji na gotowe działo o takich charakterystykach, takie jak np. „Eva”, będąca dopiero w fazie badań.

Sprawa staje się jaśniejsza, kiedy doprecyzuje się definicję „automatu ładowania”, przez który jednak najczęściej rozumie się zmechanizowany i odciążający ładowniczych system dosyłania, choć taki „automat” i tak nie wyręcza ładowniczych w procesie dostarczenia elementów amunicji z magazynów do mechanizmu. W przypadku „Kryla” możliwe jest zastosowanie takiego rozwiązania. Pozostaje tylko pytanie: jaki w tym sens, i jaki będzie koszt takiego rozwiązania? Firma Elbit ma gotową konstrukcję mechanizmu dosyłania. Bazuje ona na rozwiązaniach znanych z holowanej haubicy ATHOS 2000. Działanie układu polega na podniesieniu amunicji na wysokość zamka i wyosiowaniu korytka ładowniczego z zamkiem. Wtedy następuje, w trybie dwutaktowym, dosłanie amunicji do zamka. Najpierw ładowany i dosyłany jest pocisk, następnie – ładunek miotający. Ponieważ jednak w tym rozwiązaniu nie występuje klasyczne korytko ładownicze, to w przypadku awarii bądź bojowego uszkodzenia układu ładowniczy będzie musiał załadować pocisk bezpośrednio do zamka, a następnie dosłać z pomocą ręcznego dosyłacza.

Rozwiązanie systemu mechanicznego dosyłania w haubicy „Caesar”, choć konstrukcyjnie odmienne (pocisk kładziony jest na korytku znajdującym się po lewej stronie zamka poniżej nasady, po czym ramię podnosi się na wysokość zamka, osiuje się z nasadą i dosyła pocisk), posiada podobne wady, i również nie wpływa na zwiększenie szybkostrzelności. Również w tym rozwiązaniu w przypadku awarii (uszkodzenia) układu ładującego wykonanie zadania ogniowego staje się trudne, jako że (w nim również nie występuje klasyczne korytko ładownicze) ładowniczy będzie musiał załadować pocisk bezpośrednio do zamka i dosłać go manualnie. Masa pocisku, jak wiadomo, to ok. 50 kg, więc manewrowanie taką masą bez możliwości podparcia jej korytkiem jest w warunkach bojowych trudne i niebezpieczne, zwłaszcza przy intensywnym ogniu. Konieczne w tej sytuacji jest zwiększenie zespołu ładowniczych, co sens całego „automatu” niweluje.

Kryl

Za sprawą niedopracowanych na czas procedur „Kryl”, który od ponad dwóch lat jeździ i strzela, nie może formalnie trafić do badań wojskowych. Trwają intensywne prace przy opracowaniu stosownej dokumentacji. Pozwala to ufać, iż zapewnienia o gotowości do produkcji seryjnej w 2018 r. zostaną spełnione. Fot. Jerzy Reszczyński.

W jednym i drugim przypadku celem takiego rozwiązania jest głównie odciążenie załogi oraz poprawa komfortu jej pracy. Ale, jak wspominamy, odbywa się to zarówno kosztem zwiększenia potencjalnego ryzyka awarii lub uszkodzenia, oraz znacznym kosztem finansowym. Dla producenta jest to bez większego znaczenia, ale dla zamawiającego, czyli płacącego, w tym przypadku MON – już nie. Przedstawiciele HSW wskazują, że obecne rozwiązanie wydaje się mieć zasadnicze zalety: jest niezawodne, ekonomiczne i odporne na błędy.

Gen. bryg. Sławomir Owczarek nie kryje, że Zarząd WRiA oczekuje od oferującej „Kryla” Huty Stalowa Wola „większego zautomatyzowania” konstrukcji. Oczekiwanie takie można łatwo zrozumieć, jeśli obserwuje się prowadzenie ognia przy niskim kącie podniesienia lufy, kiedy komora zamka znajduje się w najwyższej pozycji w stosunku do podestu obsługowego na lemieszu.

W HSW i w WB Electronics przygotowano ciekawą odpowiedź na to oczekiwanie. W czasie dosłownie kilku tygodni, jak nas zapewniono, możliwe jest takie zmodyfikowanie SKO i oprogramowania „Topaza”, aby proces ładowania amunicji w „Krylu” usprawnić. To rozwiązanie odbywa się wyłącznie w obrębie „softu” systemu kierowania ogniem, ma charakter odwracalny, nie wpłynie na obecną konstrukcję i konfigurację działa, nie zmieni warunków jego obsługi i konserwacji, nie spowoduje wzrostu kosztów związanych z rozbudową i komplikacją układu. W przypadku awarii obecnego rozwiązania układ porusza się wraz z działem, które ma sterowanie zapasowe, zaś awaria obecnie stosowanego dosyłacza hydraulicznego nie uniemożliwia obsługi działa, gdyż nadal pozostaje korytko, które znacznie ułatwia ręczne dosłanie pocisku. Na razie kwestia akceptacji tego rozwiązania przez wojsko jest otwarta.

Postępem prac nad programem i perspektywą wprowadzenia „Kryla” na uzbrojenie polskiej armii mocno zainteresowany jest izraelski partner HSW. Deklaruje swe zaangażowanie w pozyskiwanie zagranicznych odbiorców na ten system uzbrojenia. Zainteresowanie nim już jest duże, nie tyko w krajach europejskich. Zarówno HSW jak i Elbit w przyjęciu „Kryla” na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP widzą ważny argument w działaniach eksportowych.

Dotychczas na program „Kryl” NCBiR wyłożyło nieco ponad 28 mln. zł, do których HSW dołożyła własne środki finansowe.

Jerzy Reszczyński  

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

218 komentarzy

asd Czwartek, 16 Lutego 2017, 13:05
Już sam wygląd stwarza wrażenie kiepskiej kooperacji. Ale tak to jest jak się skleja obce auto z obcą lufą. Reszta bez komentarza
Mireq Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 16:57
A gdzie słynne Polskie Wzornictwo Przemysłowe, gdzie ergonomia, gdzie bezpieczeństwo żołnierzy??!!!
Marek Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 21:24
To jest samobieżna armato-haubica, a nie Ferrari czy inne Maserati, które ma być piękne. To, czy Kryl jest "piękny", czy też jest "brzydki", a nawet wręcz szpetny jak to przysłowiowe "Brzydkie Kaczątko" TO NAPRAWDĘ NIE MA najmniejszego nawet znaczenia !!!! Żołnierze (wszyscy!) mają pasy bezpieczeństwa w kabinie, a kabina jest opancerzona (na tyle, że wytrzyma serię z Kałacha, oraz odłamki na poziomie granatów ręcznych, lub też i odłamki z granatów artyleryjskich, jednak dopiero z pewnej odległości, tzn. nie za blisko....). To wszystko jest kwestia CENY za egzemplarz!! I to jest JEDYNE bezpieczeństwo, którego tego typu szybkie samobieżne haubice (jak np. Nexter CAESAR, ATMOS /jego rówżne warianty!/, ATROM 155/52, KRYL) mogą zapewnić swoim załogom.......
BRZDĄC Piątek, 10 Lutego 2017, 14:25
ok mamy niedopracowanego "Kryla" to może z bwp-1 można byłoby zrobić coś dla OT i nie tylko umiejscawiając na nim w takiej samej konfiguracji jak na "Krylu" działko plot S-60..i strzelać może jako plot i jako wsparcie wojsk lądowych ot odmiana "mini Kryla" ..no i zasięg ma też słuszny w pionie 4-5 km a w poziomie 15 km
sorbi Niedziela, 12 Lutego 2017, 13:13
60mm na BWP??? podwozie by się rozleciało i przestałoby oczywiście pływać.
Jedyna rozsądna i tania modernizacja BWP-1 to zastąpienie działa 76mm WKM-em , czy zestawem ZSSW , który w przyszłości można zdemontować i zamontować na nowszym nośniku) i pełnienie drugoliniowej roli transportera opancerzonego - BWP-1 to nadal niewykle mobilna i sprawna samobieżna "motorówka".
Bo wprowadzanie nowego BWP potrwa z naście lat - a wersja transportera opancerzonego dopiero po tym czasie i dlatego będzie nam brakowało transporterów.
omg Środa, 22 Lutego 2017, 10:57
od kiedy w BWP jest montowane działo 76mm ???????
Marek Piątek, 10 Lutego 2017, 18:02
Tylko kaliber nie ten.... Jak chce się wyrządzić komukolwiek jakąkolwiek "szkodę" na ziemi, to jest potrzebne te 155 mm, i te 50 kG. Inaczej nie ma to najmniejszego nawet sensu. A KRYL jest pomimo wszystko w miarę dopracowany. Niewiele mu potrzeba, aby stał się on bardzo dobrą (i w porównaniu z Krabem, bardzo tanią!), dalekosiężną, i o bardzo dobrym zasięgu na drogach, samobieżną haubicą.
BRZDĄC Sobota, 11 Lutego 2017, 13:38
p. MAREK ..57 mm wystrzelone serią 5 pocisków w cel też narobi szkody ..kwestia wprowadzenia nowej techniki , pocisków ...a przecież mogą to być różne typy pocisków i ppanc i odłamkowe czy zapalające ..czy mieszane .o co mi chodzi p MAREK o uniwersalność jak to nazwałem "mini Kryla" ..druga sprawa ..powstaje problem z nośnikami jakim jest BWP-1 ...a że artykuł nawiązuje do haubicy "Kryl" więc rzuciłem propozycje by z efektorów ,nośników odchodzących do lamusa ..zrobić jakieś "novum" uzupełnione czy to dzisiejszą techniką ,amunicją itp odpowiadające np zapotrzebowaniu wojsk OT ..efektor charakteryzuje się dużą uniwersalnością bo i plot i wsparcie wojsk czy niszczenie kolumn czy statków powietrznych i co ważne nie wymaga aż tak dużego zaangażowania szkoleniowego by go "opanować" niż jak to jest potrzebne np dla "Kryla" ...jako wóz wsparcia dla wojsk operacyjnych czy wóz zabezpieczenia elementów infrastruktury w regionie działania OT..chodzi mi żeby nie "dekapitować" sprzętu z przeszłości ale budować w oparciu o posiadane coś nowego wplatając w to technikę ,czy amunicje ..
Marek Sobota, 11 Lutego 2017, 19:29
Oczywiście --- jak najbardziej, absolutnie, jedno nie wyklucza drugiego !!! Jednakże samobieżna haubica KRYL ma serią trzech ciężkich i potężnych pocisków artyleryjskich kal. 155 mm zniszczyć taktyczne, a czasami nawet i strategiczne cele (np. baterię brzeg-woda "Bastion", baterię S-300 / S-400, lub wyrzutnię Iskanderów --- z możliwie maksymalnej odległości 42 kilometrów, a następnie uciec z miejsca ostrzału maksymalnie szybko, wykorzystując w tym celu swoją dużą mobilność, i swoją dużą szybkość, również w warunkach średnio-ciężkiego terenu.... I dlatego KRYL'e są Wojsku Polskiemu bardzo potrzebne, i to całkowicie niezależnie od tego, jak będzie można w przyszłości wykorzystać do różnych celów "ponadliczbowe" wozy bojowe BWP-1.
Marek Niedziela, 12 Lutego 2017, 0:11
PS. Oczywiście, ponieważ mówimy tu o baterii KRYL'i, to na wroga posypie się wtedy, w ciągu kilku błyskawicznych sekund, 12, względnie 15 takich ciężkich pocisków artyleryjskich naraz, w zależności od tego, czy taka bateria KRYL'i składa się z 4, czy też z 5 samobieżnych haubic.
BRZDĄC Niedziela, 12 Lutego 2017, 13:07
a jak z kondycją takiej obsługi po wystrzeleniu powiedzmy 10 pocisków o wadze 50 kg w krótkim okresie czasu powiedzmy 3-5 minut ...bo chyba z Kryla jak przyjadą na "działoczyn" nie będą stać pól dnia w jednym miejscu ..tym bardziej żę wojska npla ..postawiły na dużą dynamikę działań oraz posiadają potężne nasycenie systemami rakietowymi z których apropo nie muszą celnie strzelać wystarczy że zlokalizują kwadrat w którym stoi jednostka ogniowa i strzelą zbytnio nie celując ot tak po "lufie" a załoga w konfiguracji jaką teraz prezentuje "Kryl" jest bezbronna ...Kryl powinien być jak snajper jeden strzał jedno trafienie ..szybkie wycofanie .zajęcie nowej pozycji czy rejonu ..a tego on nie ma
Marek Niedziela, 12 Lutego 2017, 19:25
Trzy, maksimum cztery pociski 155 mm, w czasie jakichś maksimum 30 sekund, a potem natychmiastowy, błyskawiczny odjazd. Załoga odpocznie wtedy w opancerzonej kabinie / szoferce. I TYM się różni działo samobieżne od armat / haubic ciągnionych za terenowymi ciężarówkami. Kryl jest tylko trochę droższy od takiego zestawu. Jest to KOMPROMIS, gdzie brak solidnego opancerzenia rekompensuje się szybkością i dużą mobilnością. Coś za coś !! M.in. i CENA !! I dlatego za JEDNEGO, dość powolnego Kraba, którego na dłuższe dystanse trzeba transportować wielkimi ciężarowymi transporterami (bo i za wolno by to inaczej szło, i na dłuższe dystanse to by mu się gąsienice rozleciały!), kupić można TRZY Kryle, czyli : trzy lufy 155/52, zamiast jednej lufy 155/52 !! Tak funkcjonują samobieżne haubice na bazie terenowych (6x6, lub 8x8) lekko opancerzonych ciężarówek, niezależnie od tego, czy są to Nexter'y, Atmos'y, czy Kryl'e. I armie krajów ich używających całkowicie akceptują, i bardzo doceniają ten właśnie rodzaj szybkiej, mobilnej, dalekosiężnej, ciężkiej artylerii....
stary Czwartek, 23 Lutego 2017, 15:02
I tu się z Panem Markiem zgadzam w 100%
xxx Środa, 08 Lutego 2017, 8:57
Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. Jednak czytając komentarze nasunęły
mi się pewne spostrzeżenia dotyczące zamieszczonych tu uwag. Mam też kilka
pomysłów, które być może miały by jakąś wartość, gdyby odpowiednio
przeanalizował je i zastosował projektant tej konstrukcji. Wielu z komentatorów
zwracało uwagę, na to że takie działo powinno tuż po strzelaniu jak najszybciej
opuścić stanowisko ogniowe ze względu na bezpieczeństwo załogi. Część zwracała
uwagę, że do strzelania i tak trzeba opuścić pojazd. Wielu też zauważyło, że
konstrukcja ma niedociążony przód, co "poprawiono" dodając masywne elementy
z przodu. Podobnie wielu komentatorów zwróciło uwagę, że 5 osób będących w
pojeździe ma tylko 2 drzwi, a we wnętrzu dużo miejsca zajmuje radiostacja.
Czytając artykuł i komentarze pomyślałem o następującej koncepcji.
1) Sposób użycia - czy nie dało by się zrobić czegoś w rodzaju "magazynka" z prętów -
lub blach stalowych działo pracujące na trochę podobnej zasadzie widziałem w sprawozdaniu
z chyba I wojny czeczeńskiej - fakt że kalibru może 40-50mm. Tam 3 lub 4 pociski leżały przed
strzałem na łożu w pionie za zamkiem, a jeśli dobrze pamiętam działo automatycznie po 1 strzale
pobierało kolejne i całą serię wystrzeliwało w ciągu 3-4 sekund. Było to działo ciągnione
o raczej prostej konstrukcji. Mój pomysł jest taki. Jeśli da się coś podobnego wykonać,
to załoga mogła by w bezpiecznym dla siebie miejscu - np. zamaskowanym
załadować do takiego "magazynka" 3-6 pocisków i ładunków miotających, a na
stanowisku ogniowym sam mechanizm przeładowywania z takiego magazynka już będzie
myślę znacznie mniej skomplikowany niż "full automat". Czyli załoga w trakcie strzelania siedzi
w pojeździe, a po wystrzeleniu 3-6 pocisków może szybko zmienić stanowisko / znów
pojechać w dobrze zamaskowane miejsce "przeładowywania".
2) "Odwróciłbym kota ogonem" - jeśli to prawda, że działo na pojeździe nie jest najlepiej
wyważone. Proponowałbym umieścić (jeśli się da) płytę oporową między przednią osią,
a parą tylnych osi - to trzeba byłoby obliczyć gdzie najkorzystniej. Jedna niedogodność
byłaby taka, że pojazd musiałby przed strzałem ustawiać się tyłem na stanowisku ogniowym,
a nie przodem jak obecnie, ale po obróceniu działa i podniesieniu płyty oporowej mógłby od
razu ruszać, aby odalić się od niebezpiecznej strefy, którą będzie starał się ostrzelać
przeciwnik.
3) To już bliższe mojej dziedzinie - uważam, że w dobie współczesnej elektroniki nie ma
najmniejszego problemu, aby prawie całość radiostacji umieścić za kabiną w szafce.
W kabinie przed stanowiskiem operatora powinien być tylko panel w wyświetlaczem
- być może tylko alfanumerycznym + diody informujące o pracy urządzenia + elementy
sterujące radiostacją. Żadnych szaf czy skrzynek. A to da się "upchnąć" do urządzenia
wielkości tabletu i np. umieścić w oparciu siedzenia / w konsoli przed dowódcą itp.
4) Wówczas chyba łatwiej można byłoby umieścić drugą parę drzwi - tu jak zwracało
uwagę wielu komentatorów - zwiększyło by to bezpieczeństwo żołnierzy w środku
pojazdu.
Marek Środa, 08 Lutego 2017, 14:30
Przynajmniej jedno z tych Twoich pomysłów / rozwiązań, jest całkowicie (i teraz!) dostępne. Firma ELBIT oferuje do ciągniono / samobieżnej haubicy ATHOS-2052 zintegrowany niewielki dźwig hydrauluczny z hydraulicznie operowanymi "szczypcami" w których wiszą trzy pociski artyleryjskie 155 mm. Kładzie się je błyskawicznie na lekko opancerzonej "tacce" przy zamku działa, i ułatwia to szybkie ich ładowanie za pomocą szybkiego pneumatycznego "popychacza". Liczbę pocisków przenoszonych przez dźwig i transportowanych na tę "tacę" można by, bez większych trudności, na pewno zwiększyć z trzech do czterech. Lecz, raczej nie do większej ilości --- pamiętajmy,iż mówimy to o ciężkich pociskach artyleryjskich 155 mm ważących do 50 kG. System ten, stosowany w ATHOS'ie, pozwalający na bardzo szybkie odpalenie serii trzech pocisków (a mogłoby być ich i cztery), można by również, bez problemów, zintegrować z ATMOS'em, jak również oczywiście też i z KRYL'em.
Marek Poniedziałek, 06 Lutego 2017, 15:38
Ktoś tam gdzieś w komentarzach napisał, iż Duńczycy, a właściwie ich wtedy lewacko-zielony rząd rok temu zablokował, stosując sabotaż i używając jakiegoś kompletnie idiotycznego argumentu, że nie ma pieniędzy, bo jakiś JEDEN helikopter stracony w Afganistanie trzeba odkupić ---- kupno armatohaubic izraelskich ATMOS-2052, które wytestowała, porównała z francuskimi Caesarami, i po tym porównaniu chciała mieć armia duńska. Obecnie jednak (koniec listopada 2016) ten temat powraca ---- duńskie MON rozpisało właśnie nowy przetarg, startują (znowu) Nexter z Caesarem i Elbit z ATMOSem-2052, oraz tym razem również Koreański K9 Thunder. Koreański K9 Thunder nie ma raczej żadnych szans, jako że duńska armie chce armatohaubic kołowych, lżejszych, tańszych w zakupie, tańszych i znacznie prostszych w obsłudze, znacznie szybszych, i o nieporównywalnie większym zasięgu na drogach. Pytanie, czy duńczycy zdecydują się na konfiguracją 6x6, czy też na cięższą i lepszą w ciężkim terenie 8x8. Zarówno Nexter, jak i Elbit oferują przecież obie wersje, a Duńczycy nie są związani tym idiotycznym ograniczeniem, że ich samobieżne haubice muszą latać w C-130. Poprzednim razem, po testach, duńska armia wolała ATMOS'a. Pytanie, co wybiorą oni teraz, i czy znowu będzie presja duńskich polityków na armię, aby być "politycznie poprawnym". Dla tych tu, którzy wołają o automat ładowania, to ELBIT ma wersję z niewielkim dźwigiem hydraulicznym, który podaje lekko opancerzoną "tackę" z trzema na niej pociskami. Jest to "standardowo" stosowane przy artyleryjskim systemie ciągnionym ATHOS-2052 (z własnym silnikiem i napędem do manewrów na mniejszych odległościach). Do tej pory nikt z klientów ATMOS'a tego systemu nie zamawiał. OBA systemy mają oczywiście standardowo pneumatyczny "popychacz" do wprowadzania pocisków do komory. Nie jest to oczywiście żaden 100% "automat", ale jest to system który bardzo ułatwia życie załodze, i znacznie przyspiesza ładowanie prze szybkiej serii trzech strzałów. ELBIT, gdyby było takie życzenie ze strony polskiego MON'u, na pewno mógłby zintegrować ten system (mały dźwig + "tacka") z KRYL'em, podobnie jak i z innymi wersjami ATMOS'a. Ktoś tu napisał, iż to by podrożyło koszty zakupu KRYL'a o całe 30%. Nie wierzę w to!! Maksimum, i to może, 10%. Może więc warto? Choć wtedy "pękła" by pewnie ta idiotyczna "magiczna" maksymalna waga 19 ton, potrzebna dla C-130.......
stan Wtorek, 07 Lutego 2017, 18:52
Popatrzałem sobie na tego ATMOSa, co się rzuca od razu w oczy że jest za wysoki i zapewne jeździ się tym jak dźwigiem. W płaskiej Danii może nie jest to problem. Nasz projekt Kryla uważam za lepszy. Oczywiście pod warunkiem dopracowania sczegółów. Bardzo źle że takimi tematami zajmują się w Polsce prawie wyłącznie państwowe zakłady, idealna byłaby współpraca z prywatnymi firmami właśnie w takim zakresie jak dopracowanie szczegółów.
Marek Środa, 08 Lutego 2017, 2:20
Tylko że NIE MA jednego ATMOS'a !!! Firma ELBIT jest tutaj całkowicie "elastyczna", i dopasowuje swoją konstrukcję, z działem: 39 / 45 / 52 / 155 mm według potrzeb każdego indywidualnego klienta. I tak, istnieją wersje montowane na terenowych opancerzonych ciężarówkach: TATRA 6x6, TATRA 8x8, KAMAZ 8x8, Mercedes 6x6, MAN 6x6, Renault 6x6 (Budowana na licencji w Rumunii dość potężna ciężarówka wojskowa 6x6 dla tamtejszej armii --- będąca bazą rumuńskiej wersji ATMOS'a: --- opancerzony ATROM 52/155 --- gdzie armia rumuńska już od ponad 10-ciu lat posiada supernowoczesną dalekosiężną samobieżną artylerię, a gdzie armia polska wciąż bawi się w jeden prototyp na bazie Jelcza....). Elbit jest tu też całkowicie elastyczny ---- dostarcza swoją całkowitą elektronikę najwyższej klasy światowej i światowych osiągów, jak radar mierzący szybkość wylotową pocisków, komputery balistyczne, system nawigacji (wewnętrzny + GPS), system automatycznego (programowanego) sterowania ogniem, całkowite systemy łączności wewnętrznej i zewnętrznej ---- lub też akceptuje elektroniczno / elektryczne systemy klienta, np. tak jak w przypadku Polski. Montuje systemy wspomagające ładownie działa, lub też nie, w zależności od życzeń klientów. (Jedynie pneumatyczny "dopychacz" ładunków artyleryjskich jest zawsze standardowy.). A KRYL jest po prostu jedną z wielu równoległych wersji ATMOS'a.......
Marek Środa, 08 Lutego 2017, 21:26
PS. A odnośnie tego, że ATMOS'em jeździ się "jak dźwigiem" ---- to nie za bardzo się to zgadza. A jak już ---- to raczej w ogóle nie....... Jedną z jego wersji, w każdym razie taka z tzw "wysoką" szoferką, czyli z 4-drzwiową opancerzoną kabiną z silnikiem & automatyczną skrzynią biegów pod tą kabiną, kupiła armia Tajlandii. Tajlandia ma krajobraz częściowo pełen dżungli i bagien, częściowo zaś górzysty ---- i ta wersja ATMOS'a, którą kupiła armia Tajlandii radzi sobie w tym niełatwym i bardzo zróżnicowanym terenie wprost znakomicie.
Marek Poniedziałek, 06 Lutego 2017, 20:29
PS. Gdyby nie to ograniczenie, aby Kryle latały w C-130 Herkulesach, to można by wprowadzić KILKA dość prostych ulepszeń. Np. w opancerzonej kabinie dodać ekstra jedne tylne opancerzone drzwi z tyłu po lewej stronie, to polepszyło by szybkie przemieszczenie się załogi. (Na zasadzie, że lepsze 3 drzwi, niż 2 drzwi!). Np. pancerna kabina jednej z wersji Elbit ATMOS'a 155/52 (ta nowoczesna, zamontowana na chyba Mercedesie /terenowym/ 6x6, jest wyposażona w pełne 4 drzwi!). Plus, zamontowanie tego opisanego tu powyżej mechanicznego urządzenia, znacząco ułatwiającego załodze ładowanie armaty. Plus, zastąpienie ręcznej 9-cio stopniowej skrzyni biegów nieco cięższą całkowicie automatyczną skrzynią biegów. W końcu nie jesteśmy już w epoce STAR'ów 266 L.W.P., a automat dramatycznie poprawia warunki pracy kierowcy, oraz przy okazji terenowe osiągi pojazdu. Plus, zwiększenie ilości przewożonych ładunków z absolutnie minimalnej ilości 18, do przynajmniej "standardowej" konfiguracji ATMOS'a 6x6, czyli do 30 ładunków. (A jak już, to może i więcej, jak np. maksymalna ilość ładunków przewidziana do transportowania w ATMOS'ie, czyli 36 ładunków.). W sumie niewielkie zmiany i polepszenia, kosztem niewielkiego wzrostu całkowitej wagi tego wozu bojowego, ale warte przeprowadzenia. Gdyby zrezygnowano wtedy z tego transportowania w C-130, przynajmniej dla znacząco większej części planowanych Kryli.......
cywil Poniedziałek, 06 Lutego 2017, 10:08
Po co dowódca ma w ogóle opuszczać kabinę skoro wszyscy mają łączność radiową, a w kabinie jest pulpit operatora?
dropik Poniedziałek, 06 Lutego 2017, 7:39
ten artykuł to lekkie nadużycie. Przyszłość kryla jest odległa : najpierw kraby i nieszczęsne raki i homar a potem dopiero ewentualnie kryl, który powinien być przede wszystkim tani więc zapewne bez automatu. Nie musi być aeromobilny bo nawet jakby ważył poniżej 20 ton to i tak realnie to za wiele na przerzut ich herkulesami, których mamy z 5. jak chcą mieć artylerie na misje to niech kupią 6 m777
Adam Niedziela, 05 Lutego 2017, 11:40
Izrael ma już wersje tej haubicy z automatycznym ładowaniem
victor Niedziela, 05 Lutego 2017, 13:44
To nie jest automatyczne ładowanie, ale mechanizacja ładowania, tak jak w holowanej ATHOS 2000. Sprawdź. To są dwie różne sprawy. Wariant ATMOS 2000 z takim wyposażeniem jest o ok. 30 proc. droższy niż bez niego. Nie jest problemem to implementować w "Krylu". Problemem jest sens ekonomiczny, bo i tak i tak obsługa dziala musi ręcznie przenosić pociski i ładunki z magazynów na "automat", więc nie ma oszczędności na liczebności obsługi. Ani nie zwiększa to ich ochrony, bo obsługa musi przebywać na zewnątrz.
Boro Niedziela, 05 Lutego 2017, 10:08
Ehh ergonomia kabiny - okropna. Mogliby radiostacje za kierowcą. O od strony pasażera trzecie drzwi. Zwłaszcza że schemat rozmieszczenia dzialonu wskazuje że 4 osoby mają stanowiska od strony pasażera. Przy okazji czemu nie można było współpracować ze Słowacja ws. Eva ? Działo podobne, automat ladowania - tylko 3 os. załoga. Transport Herkulesem możliwy (po czesciowym rozmontowaniu ).
janko partyzant Sobota, 04 Lutego 2017, 17:57
Stawanie na głowie aby Kryla w całości transportować na C130, może mieć znaczenie do celów wybitnie ofensywnych. Do misji ekspedycyjnych, które nie są naszymi priorytetami, wystarczy transport w demontowalnych modułach. Dla misji w kraju i na jego granicach ważniejsze jest logiczne rozmieszczenie i mobilność kołowa. Transport lotniczy modułów byłby w tym przypadku możliwością ekstra. Co do estetyki wyglądu kabiny - trudno dyskutować bo to nie ten konkurs. Co do automatycznej armaty - zapytać generalicję czy wolą premie, wcześniejsze emerytury, przywileje, czy automatyczne armaty.
były_kanonier Niedziela, 05 Lutego 2017, 10:12
Do działań na terenie Polski wystarczy działo holowane ew. z napędem pomocniczym do szybkiej zmiany stanowiska ogniowego. Na dalszy dystans może szybko przenieść je ciężki śmigłowiec. Podwieszonego kryla raczej nie przeniesie, C130 nie wszędzie wyląduje.
ito Sobota, 04 Lutego 2017, 15:32
Wydaje się, że propozycja jest sensowna. Warunkiem jest takie przeprojektowanie kabiny, żeby mieściła się w niej wygodnie pełna obsługa (sześciu) i chyba dodanie drugiego rzędu drzwi, żeby zajmowanie miejsc/opuszczanie kabiny szło bezkolizyjnie.I ewentualnie rozbudowanie osłon przeciwodłamkowych (pewnie demontowalnych) na co wrażliwszych partiach sprzętu, które dotychczas nie są osłonięte.
anakonda Sobota, 04 Lutego 2017, 7:33
do wszystkich wyjców na brak automatu ładowania pragne przypomniec ze wojska USSA korzystaja z bardzo udanegsprzetu o nazwie M777 równiez nieposiadajacego automatu na dodatek pozbawione tez silnika a jjednak dalej uznawane za bardzo nowoczesne dzieło amerykanskiej zbrojeniówki przeznaczone dla wojsk szybkiego reagowania .W porównaniu to nasze kryle beda przeznaczone dla wojsk bardzo szybkiego reagowania a w w zestawie z popradami oraz starem z plutonem żolnierzy i moze rosomakiem bedą to wojska nawet bardzo specjalne.Jedyne co razi to koniecznosc przeprojektowania kabiny bo jest tak ochydna i na dodatek nie posiada drzwi dla obsługi kryla
qqqq Piątek, 03 Lutego 2017, 21:22
Dla siedzących w 2 rzędzie trzeba dodać 2 włazy na dachu kabiny (jak w STAR-ach 266) albo w tylnej ścianie kabiny i główny problem zostanie rozwiązany.
były_kanonier Niedziela, 05 Lutego 2017, 10:09
Kryl ma przynajmniej jeden właz z na dachu, co widać na pierwszej fotografii artykułu. W niczym nie rozwiązuje to problemu, ponieważ Kryl jest polskiej armii zwyczajnie niepotrzebny,.
Mireq Piątek, 03 Lutego 2017, 16:31
Myślę że prywatna firma wyprodukowała by lepszy sprzęt, pewnie dlatego że firmy prywatne walczą o klienta z definicji, a państwowe niestety tylko sporadycznie, tylko wtedy kiedy jakimś cudem kierownictwo pracuje z pasją z całą załogą, ale i ci z czasem odchodzą do prywatnego sektora.
jasio Niedziela, 05 Lutego 2017, 21:42
Oj niewiele ty wiesz o przemyśle zbrojeniowym ,niewiele Nawet jak firma jest prywatna to konkurencja żadna bo każdy zleca u siebie Może dlatego wychodzą w prywatnych firmach takie same cuda jak niesławnym przemyśle socjalistycznym Patrz Bradley np
hm Sobota, 04 Lutego 2017, 23:16
Firma państwowa to jest z reguły twór zwyrodniały. Albo jesteśmy w takim systemie albo w takim.
wiarus Piątek, 03 Lutego 2017, 14:27
Przyznam się, że nie do końca rozumiem: w czym jest problem?
Niski koszt uruchomienia produkcji, są podobno potencjalny kupcy na ten sprzęt, ponoć jeździ i strzela, są w kraju zakłady które mogą Kryla produkować, nawet jeśli mamy zbyt mało luf - można je zakupić.
To dlaczego tego nie uruchamiać?
Nawet, jeżeli generałom marzy się automat ładowniczy, czy transport "balonem" ?
Przecież, mało kiedy wstrzela się w cel za pierwszym strzałem, a z czasem można wprowadzać lepsze wersje.
Tylko niech będzie na stanie, a nie w teorii.
MISIO Piątek, 03 Lutego 2017, 12:35
zamiast Kryla w tej konfiguracji niech zrewitalizują "Danę" o współczesne parametry i będzie to miało współczynniki bezpieczeństwa ,skuteczności i wygląd a na misje niech zrewitalizują armatę ciągnioną np 130 mm armata M-46 tylko przekalibrują na odpowiedni kaliber w sam raz do zbuntowanych band no i do "Herkulesa" wejdzie ni rysując mu ścianek
rydwan Sobota, 04 Lutego 2017, 8:30
dana to ciezki sprzet malomobilny i zwrotny a kryl i owszem nie potrzebuje tyczenia drogi npi jest lzejszy co na wojennych bezdrozach uczyni z niego skuteczniejsza bron i automat ani szybkostrzelnosc nie jest mu do niczego potrzebna
wieloletni_czytelnik_Wyborczej_81 Piątek, 03 Lutego 2017, 11:22
Czyli że co ? Internautów i studentów politechnik proszą o pomoc, czy to taka informacja dla rosyjskich hakerów, że wszystko jawne i nie ma po co się do nich włamywać, bo biura projektowe, organizacja, logistyka, i kierownicy leżą, ?
ddt Piątek, 03 Lutego 2017, 10:29
Każda taka informacja cieszy, chociaż każda rodzi mnóstwo nowych pytań i zastrzeżeń. Jak dotąd np. naszemu MON-owi umyka prosty fakt, że ulokowanie produkcji całego parku artyleryjskiego WP w jednym zakładzie jest dokładnie takim samym postępowaniem, jak umieszczenie całego naszego nowoczesnego lotnictwa w dwóch tylko bazach. W razie konfliktu jedna czy dwie dobrze wycelowane rakiety zastopują cała produkcję bieżącą i uniemożliwią poważniejsze remonty armat.
Najwyższy juz czas, żeby część produkcji HSW przenieść w inne miejsce. Nie musi być to jednoznaczne z pozbawianiem HSW dochodów, bo to może być po prostu drugi zakład tego przedsiębiorstwa. Pewnie zbudowanie fabryki od podstaw wymagałoby sporych inwestycji, ale przecież można by przejąć jakiś już istniejacy zakład przemysłu ciężkiego. Takie możliwości są, bo np. ostatni ogłoszono upadek zasłużonych skądinąd zakładów Cegielskiego w Poznaniu. To zakłady przemysłu ciężkiego, produkujące m.in. silniki okrętowe i lokomotywy. Przeniesienie do nich linii produkcyjnej przynajmniej jednego ze "skorupiaków" HSW dałoby same korzyści:
1. Firma HSW rozwinęłaby się, co przyniosłoby jej dodatkowe dochody i zapewne przyspieszyło terminy realizacji poszczególnych projektów.
2. Reanimowano by Cegielskiego, co przyniosłoby pracę przynajmniej części zwalnianej załogi i umożliwiło wykorzystanie umiejetności specjalistów z tych zakładów.
3. Oba zakłady są oddalone od siebie o kilkaset.kilometrów, co na pewno byłoby bezpieczniejsze dla wojska i samych zakładów.
4. Poznań leży także o kilkaset kilometrów dalej od potencjalnej linii frontu.
Ale żeby taką operację przprowadzić potrzebne byłoby spore zaangażowanie nie tylko MON-u ale pewnie i Ministerstwa Gospodarki. Czy obecny rząd jest do tego zdolny?
victor Piątek, 03 Lutego 2017, 13:22
Wiesz, jak długo trwa cykl produkcji nowoczesnego działa? Liczy się w miesiącach, czasami w kwartałach. Twoje argumenty może miałyby sens w czasach wojen pozycyjnych, lotnictwa wyłącznie naziemnego oraz braku broni rakietowych o zasięgu operacyjnym lub większym. Nikt powazny nie bierze pod uwagę możliwości uzupełniania strat bojowych w intensywnym koflikcie zbrojnym z użyciem broni rakietowych oraz lotnictwa bieżącą produkcją. To nie II wojna światowa. Teraz walczy się tym, co się posiada w arsenale. Jeśli się to utraci w trakcie działań, sięga się po sprzęt z zapasów mobilizacyjnych. Nowego nie da się wyprodukować na uzupełnienie strat w sensownym czasie. Podpieranie się przykładem obecnego konfliktu na wschodzie Ukrainy jest chybione, bo to nie jest klasyczny konflikt, z jakim moglibyśmy mieć my, członek NATO, do czynienia, gdyby przyszło "co do czego".
kim1 Wtorek, 14 Lutego 2017, 10:47
Dlaczego dziś produkcja trwa tak długo? Przecież jest automatyzacja, wprowadza się nowoczesne roboty przemysłowe. Więc dlaczego dziś się nie da a kiedyś bez nowoczesnych technologii produkcji się dało? O co tu chodzi? Niemoc gospodarcza?
ddt Piątek, 03 Lutego 2017, 15:11
Przepraszam, ale się nie zgodzę. Pewnie, że współczesna wojna wygląda inaczej, ale to nie uzupełnianie na bieżąco strat bojowych jest głównym plusem rozmieszczenia produkcji strategicznej w kilku miejscach. Przecież teraz wszystkie "Kraby", "Kryle", "Raki" a i unowocześniane "Langusty" muszą przejść przez jeden zakład produkcyjny w Stalowej Woli. Poniższy cytat z Twojego komentarza:
"Nikt powazny nie bierze pod uwagę możliwości uzupełniania strat bojowych w intensywnym koflikcie zbrojnym z użyciem broni rakietowych oraz lotnictwa bieżącą produkcją. To nie II wojna światowa. Teraz walczy się tym, co się posiada w arsenale. Jeśli się to utraci w trakcie działań, sięga się po sprzęt z zapasów mobilizacyjnych. Nowego nie da się wyprodukować na uzupełnienie strat w sensownym czasie."
potwierdza tylko to, co napisałem. Bo w jaki sposób niby mamy stworzyć zapasy mobilizacyjne?
Rosja artylerię produkuje w 8-10 zakładach, Niemcy w 4, Francja w 4-6, Wielka Brytania w 3, Słowacja w 2. A my w jednej, jedynej Stalowej Woli. I wystarczy jedna poważna awaria przemysłowa (nie mówiąc już o sabotażu), żeby tego jedynego producenta sprzętu artyleryjskiego wyłączyć z gry ZANIM wojna się zacznie.
Własnie dlatego, że produkcja nowoczesnego działa trwa długo, powinniśmy mieć więcej zakładów produkcyjnych niż jeden.
victor Piątek, 03 Lutego 2017, 18:04
Drobny szczegół: wojny nie ma więc i sabotaż/dywersja w czasach pokoju wydają się mało prawdopodobne. Poza tym: taki sprzęt jak nowoczesna artyleria z mnóstwem "wsadu" w postaci elektroniki pochodzącej od dostawców leżących daleko od producenta końcowego działa, powstaje raz, i po zakończerniu dostaw znajduje się w jednostkach bojowych bądź magazynach. Rak ma być produkowany do 2019 r., po czym produkcja kończy się (chyba że będą nowe kontrakty), Krab - do 2024 roku, Kryl - trudno powiedzieć. Po zakończeniu dostaw czyli zrealizowaniu kontraktów, producenta teoretycznie może nie być. Teoretycznie, bo MON staje się właścicielem dokumentacji i w najgorszym wypadku może uruchomić produkcję części w którymś z zakładów wojskowych. To teoria, naturalnie.
Szkopuł w czymś innym: w kosztownym parku maszynowym i technologiach potrzebnych do produkcji artyleryjskiej. Niektóre maszyny są wykonywane w cyklach produkcji jednostkowej, na zamówienie konkretnych fabryk. Czeka się na nie kilkanaście miesięcy. Nie ma kraju, który stać na trzymanie takiego zapasu w kilku fabrykach niezależnie od siebie. Potencjałów technologicznych oraz potrzeb sił zbrojnych Rosji i Polski nie ma sensu porównywać, nie mówiąc o Francji czy wielkiej Brytanii, mających potężne doświadczenia w eksporcie uzbrojenia, i w związku z tym - potencjał. Ale i ten się kurczy, bo rośnie konkurencja w Chinach czy Turcji albo niedługo w Iranie. Dysputa jest czysto akademicka, bo zasadza się na założeniu, że w czasie pokoju ktoś komuś zrobi kuku i zablokuje produkcję. Równie dobrze może zrobić kuku i spowodować awarię samolotu, którym z USA są transportowane do Polski systemy nawigacji bezwładnościowej TALIN 5000 do wszystkich dział wytwarzanych w HSW. I co z tego, że Huta je zrobi, jak bez elektroniki będą warte niewiele ponad zero. Na tej samej zasadzie wystarczy spowodować sabotaż w firmie wykonującej systemy łączności do tych dział, elementy SKO, czujniki OBRA itp. To już nie te czasy, aby uznawać, że końcowy producent jest najważniejszym ogniwem, i w razie czego należy jego wyłączyć z aktywności. Jest ważnym, ale nie jedynym. Przy okazji: jaka jest różnica w tym, czy Iskander z "pozdrowieniami" poleci do Stalowej Woli w 300 sekund od startu, czy w jakieś miejsce pod Poznaniem w 37 albo 380 sekund? Ani tu, ani tu nie mamy czym go zneutralizować...
kim1 Wtorek, 14 Lutego 2017, 10:44
Co za czasy? Kiedyś w czasie II W.Ś. Rosjanie potrafili produkować (niekompletnie wyposażone) czołgi i wypuszczać je prosto z fabryki na front. I wojnę jakoś wygrali. Dlaczego teraz tak się nie da? To tak naprawdę my się uwsteczniamy. Teraz jest nowoczesna technologia, automatyzacja, robotyka i co nie można w razie "W" produkować tak szybko i dużo jak podczas II W.Ś.? Przecież zrobotyzowana fabryka może pracować 24/24.
GUMIŚ Piątek, 03 Lutego 2017, 10:20
Izraelski ATMOS 2000 wygrał przetarg na haubice 155 mm dla duńskich sił zbrojnych , ale Skandynawowie popierają Palestyńczyków i nie chcą kupować broni od Izraela. ATMOS 2000 pokonał w uczciwej konkurencji inne haubice europejskie , ale ze względu na poprawność polityczną nie ma wielkich szans eksportowych. Oczywiście haubica ATMOS , zainstalowana na polskim Jelczu , będzie już poprawna politycznie i może zdobywać nowe rynki zbytu , na czym skorzystają finansowo również firmy izraelskie.
Lord Godar Niedziela, 05 Lutego 2017, 16:48
Nie był bym do końca pewien , czy w tym przypadku wspomniani "Skandynawowie" popierają Palestyńczyków czy inne "grupy nacisku" opinii publicznej działające w określonych celach .
Marek Poniedziałek, 06 Lutego 2017, 16:07
Jakie znowu inne "grupy nacisku" działające "w określonych celach" masz tu na myśli ?? Doprecyzuj!!
Otek Piątek, 03 Lutego 2017, 9:30
KRYL wymaga dalszej modernizacji. W aktualnej wersji to porażka. Chory pomysł z kabiną, wygląd jak z Mad Maxa – pancerna pokrywa silnika i zderzak jak taran ( lepszy byłby opuszczany lemiesz). Czemu nie zastosowano kabiny z Langusty? Podajnik w pozycji marszowej niepotrzebnie wydłuża cały pojazd. Ściągany postument celowniczego może i dobry latem, ale zimą wątpię. Odpalanie ze sznurka na pewno bardzo przyspiesza oddanie strzału. Stawiam na to, że kabinę po 20 strzałach trzeba będzie dokręcać.
x Wtorek, 07 Lutego 2017, 18:37
Zacznij myśleć. Chodzi o to żeby działo było niżej, a nie jak w ATMOS który jest po prostu za wysoki. Moim zdaniem koncepcja bardzo dobra.
gmo Piątek, 03 Lutego 2017, 14:11
Nie czytałeś uważnie. Kabina jest taka, bo ze względu na wymogi transportu lotniczego trzeba było przesunąć do przodu silnik, żeby móc obniżyć kabinę. Wyjściowy projekt miał właśnie kabinę od "Langusty".
W pierwszym prototypie rzeczywiście po kilku strzałach kabine trzeba było dokręcać, a dodatkowo wymieniać niektóre blachy, bo sie powyginały. Aktualny prototyp podobno nie ma tych wad.
victor Piątek, 03 Lutego 2017, 18:14
To nie tylko w tym rzecz, choć to ważne. Nośnik WR-40 i innych wyspecjalizowanych wersji podwozia Jelcz z rodziny 662, ma kabinę na tyle wysoką, że nie weszłaby nijak do C-130. Do tego wnętrze wypełnia silnik, pozostawiając niewiele miejsca dla załogi. Kabina wydłużona jest na tyle długa i ciężka, że Kryl w takiej konfiguracji odpadłby w ocenie MON z powodu braku szans na zmieszczenie się w ładowni C-130. Ponadto - do Kryla projektowano od podstaw nowe, bardzo lekkie mosty o odpowiedniej wytrzymałości, i szereg innych podzespołów, które musiały spełniać kryteria masowe, podporządkowane maksymalnej masie działa do transportu lotniczego. Tylko dzięki temu, że w nowym podwoziu silnik wyjechał nad przednią oś, w kabinie zrobiło się miejsce dla załogi. Jest naprawdę przestronnie, osobiście miałem okazję przekonać się, że wchodzi tam bez upychania kolanami cała obsługa wraz z oporządzeniem, Berylami itp. W dodatku tej konstrukcji kabina pozwala na czas transportu lotniczego opuścić lufę poniżej obrysu stropu kabiny, w specjalne wycięcie pomiędzy przednimi szybami pancernymi. To wcięcie jest zakrywane stalowymi pokrywami w czasie normalnej eksploatacji. Takie rozwiązania powtarza wiele konstrukcji, m.in. Caesar, ale też Eva.
x Piątek, 03 Lutego 2017, 3:44
I pomyśleć że III Rzesza to było tylko 12 lat a co oni w tym czasie zbudowali. Nie oceniam w tej chwili czy ku złu czy dobru, ale skuteczność w działaniu 100x większa niż teraz w Polsce, gdzie 3 lata potrzebują na "dopracowanie dokumentacji". Czy to taki rodzaj sabotażu? Projekt uważam za bardzo dobry.
jaan Piątek, 03 Lutego 2017, 16:56
W 1939 rzesza już była bankrutem. Bez uzbrojenia z Austrii a zwłaszcza anektowanych Czech nie byli zdolni rozpocząć kampanii wrześniowej. Druga sprawa to taktyka ataku i taktyka naszej obrony. Obrona na całej długości granicy by związać siły i pokazać aliantom że to jest pełnozakresowa wojna (zupełny bezsens). Brak łączność rodzi kolejne konsekwencje. O rozproszonych zasobach pancernych nie wspomnę.
KrzyuD Piątek, 03 Lutego 2017, 3:27
Czy w naszych warunkach klimatycznych takie warunki pracy obsługi są korzystne i jak to się przełoży na wykonanie zadań. Kabina dla obsługi ...??? Są już lepsze rozwiązania w armii, a i podwozia też bardziej stabilne. Mając własną lufownię, to dlaczego DANY/Zuzanny nie są brane pod uwagę. Potrzebujemy też zacieścić współpracę w ramach V4, a Zuzanna do tego się świetnie nadaje. Sprawa przewożenia Rosomaka przez C130 dalej się powiela w kolejnej odsłonie. Ktoś kiedyś powiedział, że oczekiwanie różnych efektów przy popełnieniu tych samych błędów jest po prostu głupotą.
Afgan Piątek, 03 Lutego 2017, 8:45
Zgadzam się z tobą. Nie jestem inżynierem, ale skoro to działo ATMOS-2000 (oczywiście bardzo dobre) dało radę wsadzić na podwozie ciężarówki, to raczej na pewno da radę je wstawić do skorupy od Dany/Zuzanny. Rozwiązanie takie zapewni o wiele lepszą mobilność i ochronę załogi. Przy okazji system taki mógłby stać się wspólnym systemem artyleryjskim Grupy Wyszehradzkiej bo zarówno Polska (111 sztuk) jak i Czechy, Słowacja i Węgry używają systemu Dana w swoich armiach.
Dodam tylko że sztandarowe "wyszehradzkie" projekty zbrojeniowe (modernizacja Mi-24, modernizacja Kubów) nie doszły do skutku. Może zmodernizowana Dana byłaby pierwszym sukcesem na tej płaszczyźnie? Mam szczerą nadzieję ;)
Co do podwozia Jelcza, to oni robią dobre ciężarówki, ale pojazd dla Kryla uważam za nie dopracowany, a ochronę załogi za niewystarczającą niestety.
Afgan Czwartek, 02 Lutego 2017, 23:53
Kolejnym poważnym problemem są wręcz MIKROSKOPIJNE zapasy amunicji 155mm w naszym wojsku. Ponadto są to tylko klasyczne pociski odłamkowo-burzące. Należy jak najszybciej wprowadzić 155mm odpowiednik kasetowej amunicji 122mm Hesyt-1 oraz pociski termobaryczne jak i precyzyjnego rażenia (Szczerbiec).
fck all Piątek, 03 Lutego 2017, 9:48
amunicja to w ogóle pieta achillesowa w armii, przed wojną na haubicę 100mm przypadało po ok 30 pocisków a jak wpiszemy sobie uzbrojenie z września to pocisków 105mm do 250 armat mieliśmy 200 tysięcy więc czemu nie opracowano haubicy 105 do której było full amunicji???.... co nam to da że będziemy mieli 500 zestawów jakieś broni jak nie ma z czego strzelać???? lepiej kupić o połowe albo 1/3 mniej i za te kasę co zostanie mieć z czego potem strzelać.... ostatnio widziałem artykuł że zamówiono 6 tys pocisków 60mm do moździeży i co z tego jak na jeden przypada ich 13-14....?? mamy ponad 200 Leopardów a zastanówmy się czy jest do nich chociaż po 2 jednostki ognia bo szczerze w to wątpię, z innym uzbrojeniem pewnie jest tak samo
Afgan Czwartek, 02 Lutego 2017, 23:50
Chciałbym tutaj poruszyć trochę inne zagadnienie z zakresu artylerii. Mianowicie czy nie warto równolegle rozważyć opcji pozyskania lekkiego holowanego systemu artyleryjskiego 155mm? System taki byłby przydatny, nawet jako wsparcie ogniowe dla OT. Przypominam, że po wycofaniu dział D-20, D-30/M-30 122mm jak D-1 (Wz 1943) 152mm nasze wojsko pozostaje bez artylerii holowanej (za wyjątkiem moździerzy). Działa holowane są znacząco tańsze zarówno w nabyciu jak i w obsłudze, a przy prowadzeniu działań obronnych i pozycyjnych równie skuteczne jak samobieżne. Problemem jest jedynie dłuższy czas zmiany pozycji celem uniknięcia ognia kontrbateryjnego.
grundy Piątek, 03 Lutego 2017, 16:51
Lekki holowany system 155mm dla OT (tak to tylko w Erze...)? Nie ma czegoś takiego (nawet odchudzona M777 waży prawie cztery tony i tego nie zapniesz pod byle co, o ceni nie wspomnę). To są kalibry i zasięgi dla zawodowców, a amunicja to też tania nie jest. 105mm i więcej im nie potrzeba dodatkowo tania amunicja, która można kupić wszędzie w dosłownie każdych ilościach, jak ktoś nie szuka ekstra technicznych wynalazków.
King Piątek, 03 Lutego 2017, 10:25
Krytykujesz słaba ochronę załogi w Krylu, a proponujesz działo holowane? Jaka tam jest ochrona?
Afgan Piątek, 03 Lutego 2017, 11:31
Ale przecież nie piszę że mały mieć działa holowane zamiast samobieżnych, tylko zaproponowałem pozyskanie ograniczonej ilości lekkich dział holowanych, w szczególności na potrzeby OT i jednostek aeromobilnych. Działa samobieżnego nie przerzucisz śmigłowcem i Kryla też nie przerzucisz. Proponuje lekkie holowane działa 155mm w ilości kilkudziesięciu (maksymalnie 100) sztuk jak wsparcie ogniowe dla OT i jednostek aeromobilnych, co nie ma nic wspólnego z posiadaniem przez nas dział samobieżnych.
Może faktycznie tego nie doprecyzowałem.
Afgan Czwartek, 02 Lutego 2017, 23:41
Lekki kołowy Kryl był projektowany z myślą o misjach ekspedycyjnych i za rządów PO do czasu wybuchu kryzysu ukraińskiego miał nawet pierwszeństwo przed ciężkim gąsienicowym Krabem. Później priorytety się zmieniły, bo istotnie Kraba potrzebujemy bardziej. Nie chodzi tylko o same możliwości użytkowe gąsienicowego działa samobieżnego, jest też inna kwestia. Mianowicie mamy w wojsku jeszcze kołowe Dany 152mm, których wartość bojowa jest wyższa niż w przypadku Goździków 122mm, które wymagają pilnego zastąpienia. Dany możemy jeszcze jakiś czas użytkować jako wsparcie jednostek zmechanizowanych, nawet tych operujących na Rośkach, jako ich wsparcie ogniowe na równi z samobieżnymi moździerzami Rak (mimo wszystko Dana ma większy zasięg i siłę ognia niż Rak). Można wykonać też rozwiązanie pomostowe i tanim kosztem dostosować Dany do standardów NATO-wskich wymieniając lufy na 155mm jednak tylko o długości 39 max 45 kalibrów, gdyż wprowadzenie lufy 52 kalibrów wymagałoby podobno zbyt dużej ingerencji w konstrukcję.
Modyfikacja Dan nie jest jednak aż tak głupim rozwiązaniem, gdyż Kryl choć z założenie dobry (doskonałe izraelskie działo o świetnych parametrach) jest niedopracowany. Chodzi głównie o system ładowania, ergonomię obsługi, poprawy wymaga kabina, uważam że należałoby bardziej zabezpieczyć załogę przed ogniem nieprzyjaciela (dopancerzenie kabiny), a jednocześnie zredukować liczebność załogi poprzez większą automatyzację. Kryl jak najbardziej tak, ale nie w takiej formie jak obecnie, koncepcja jest dobra tylko trzeba to dopracować. Lekkie działo samobieżne na podwoziu kołowym, towarzyszące mobilnym jednostkom zmechanizowanym jest nam również niezbędne.
szpetoty cd Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:55
odróżnieniu od francuskich konkurentów, nie naciskali na przyjęcie ich oferty w całości, łącznie z podwoziem.
szpetoty zielonej wyspy Czwartek, 02 Lutego 2017, 17:53
...Pierwotny PMT na lata 2013-2022 w ogóle „Kryla” nie uwzględniał...ale dochodzi do ...zbudowania prototypu (inaczej jak kto+spike) w 2014 r. (co zostało spełnione) i do zakończenia pracy rozwojowej do 27 grudnia 2015. Rok 2015 przeznaczono na badania zakładowe, ale na lata 2016 i 2017 nie zapisano żadnych wobec „Kryla” konkretnych działań...
rohalla Czwartek, 02 Lutego 2017, 16:29
Zamowic w trybie natychmiastowym 3-6 sztuk i testowac! Trzymam kciuki
Raptorek Czwartek, 02 Lutego 2017, 16:09
Jedyny plus jaki widzę to że jest mała i lekka, do tego przydała by się siatka maskująca na 4 teleskopowych masztach zintegrowana z ciężarówką, Maszty rozkładające się pod kątem 150 stopni od ciężarówki ( 30 stopni od zewnętrznej strony plus centralny maszt pionowo w górę. Oczywiście siatka maskująca nowej generacji kryjąca ślady cieplne i magnetyczność armatouaubicy, wodoodporna i wodoszczelna.
I dopiero wtedy było by to coś na miarę czołówki światowych producentów uzbrojenia. Jeszcze przeprojektowali by kabine żeby była niska jak w Danie albo w Maz-ach.
Sprawdziłby ktoś która jest faktycznie najlżejsza
ff Piątek, 03 Lutego 2017, 13:53
po oddaniu 2-3 strzałów masz max 10 s zeby uciec przed nadlatujacymi pociskami. A nie składac pelerynke
King Piątek, 03 Lutego 2017, 10:23
To ma strzelić i zniknąć a nie stać pod jakąś siatką.
Piotr Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:56
"Kryl" to efekt wymagań MON za czasów Platformy, w tym wymagania dot. aeromobilności i braku automatu ładowniczego. Przypominam, że prototyp powstał w 2014r. Wtedy zakładano udział wojska tylko na misjach zagranicznych. Szkoda wyrzucać do koszta efektów kilkuletniej pracy i uważam decyzję nowego MON o zainteresowaniu takim rozwiązaniem za sensowną i wychodzącą na przeciw potrzebom wojska. A rozwiązania w Krylu są podobne do stosowanych w istniejących na świecie armatohaubicach, a efekty czasem lepsze (zasięg). Automat ładowniczy dodatkowo skomplikowałby całą konstrukcję, a uszkodzenie "śrubki" w polu powodowałoby wyłączenie z użycia haubicy, nie mówiąc o stosunku koszt / efekt. Odnośnie zabezpieczenia załogi, szybkości opuszczania wozu - niektórzy komentatorzy zapominają, że taka armatohaubica nie stoi na linii frontu i nie jest narażona na ogień bezpośredni, a jeżeli już to ostrzał rakietami, a te skoro radzą sobie z czołgami to tym bardziej poradzą sobie z taką armatą nawet gdy dodamy dodatkowe opancerzenie. Wygoda foteli to też do dyskusji - zobaczcie jakie mają fotele amerykanie, którzy przyjechali do Polski - czasem to sama blacha. Porównywanie Kryla do samobieżnej armatohaubicy np. rosyjskiej, to jakaś pomyłka (albo praca trola), to tak jakby porównać KTO Rosomak z Abramsem.
waldek z pola Czwartek, 02 Lutego 2017, 20:09
Ja doskonale rozumiem, że to nasz wyrób i jest wskazane nim sie zachwycać jakby to był 7 cud świata ale bez przesady, dość juz wazeliny. Jak cos jest bublem to tym bublem jest. Nasze krytykowanie nie ma na celu "wysmiania produktu" tylko ma zwrócić uwagę na jej istotne wady których jak widac konstruktorzy nie dostrzegają. Ich wteliminowanie może pomóc w sprzedaży na cąłym swiecie. Chyba wszyscy chcielibysmy aby nasz przemysł prodykował nowoczesną broń w interesującycm wzornictwie i atrakcyjnej bryle i aby to się sprzedawało, prawda?. Rozwiązanie jest sensowne ale wymaga głebokiego dopracowania trudno to pojąc? w tym kształcie jest to totalny bubel z lat XX. Krytykowanie automatu jest cofnięciem nas w epoke kamienia łupanego i istotnym obiżeniem walorów bojowych gdzie liczy się szybkość otwarcia i prowadzenia ognia i zmiany stanowiska. Automat w tym pomoże czy nie? tak trudno to sobie wyobrazic?. Automat pozwoli obniżyc liczbe ząłogi i pozwaoli im na ewentualne szybsze wygramolenie się z tej tragicznej kabiny z dwoma drzwiami. I bez przesady z ta awaryjnościa automatu..cały swiat w to idzie i to działa. Twój to krozumowania kazałby wypruć z uzbrojenia każda elektronikę bo przecie jest awaryjna. Mówimy o nowym wzoru uzbrojenia które mam byc nowoczesne i które ma chronić obsługe. Taka ochrona to pancerz i szybkość działania. O jakiej szybkości i zmianie miejsca prowadzenia ognia mózna mówić w przypadku tego pojazdu? ile czasu straca zółnierze na wygrramolenie się z tej trumny i rozstawoienie na swoich pozycjach? masz wyobraźnię?. Tak aarmatohaubica nie strzela tylko na max zasięg prowadzenia ognia a i ewentualny przeciwnik ma również oprócz rakiet także swoje działa co nie? nie mówimy o strzelaniu do buszmenów z kałachami. Jakikolwiek pocisk, rakieta wybuchająca w okolicy szatkuje załoge....a ten manualny sposób prowadzenia ognia wpływa na szybkośc zmiany miejsca strzelania. Tu nie chodzi o wygode foteli i obicie ich aksamitem...chodzi o bezpieczeństwo załogi...jak wjadą na minę to co? bardziej obrazowo???. Troche więcej dystansu i wiedzy.
szpetota zielonej wyspy Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:49
Jasne... w 2012 r. pojawił się zapis w PMT o nowym terminie zakończenia pracy rozwojowej, ustalonym na ostatni kwartał 2018 r., zdefiniowany został plan pozyskania, poczynając od 2019 r., już 7 DMO „Kryl”...gdy "milicja" prezentuje jawnie (w TV) Opancerzone haubice na udanym podwoziu - jak PRODUKOWANE seryjnie w Stalowej, gdzie istnieje ryzyko "dialogu" ogniowego z Gradami, Huraganami, Smierszami...
GUMIŚ Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:53
KRYL miał być armatohaubicą przeznaczoną dla lekkich brygad na ROSOMAKACH. Kiedyś kupiliśmy licencję na Rosomaki zamiast na BWP np. CV-90 i teraz jesteśmy skazani na tworzenie lekkich brygad na kołach.
Jednostki te uzbrojone powinny być w oczywiście oprócz Rosomaków , w WWO WILKI , RAKI i KRYLE.
Kryl powinien mieć zmienioną ciężarówkę bo ta do niczego się nie nadaje , ale poza tym jest to naprawdę cenna broń.
ArtiDiTu Czwartek, 02 Lutego 2017, 20:48
Wręcz przeciwnie: Jelcz 663.28 dla Kryla uchodzi wśród specjalistów za bardzo udany: jest dostosowany do zadań i założeń taktycznych Kryla, ma sprawdzoną konstrukcję i wysokie parametry.
Kryl w odpowiedniej ilości ( 80-100) byłby idealnym uzupełnieniem zarówno Kraba jak i Raków. Z tym, że potrzeba opracowania na bazie doświadczeń Ukrainy nowych lekkich związków artyleryjskich oraz system współpracy różnych kategorii artylerii ( ciężkiej, rakietowej oraz lekkiej) , przydałby się równierz lekki system ochrony plot/prak - coś a'la Poprad tylko o większym zasięgu ( <10 km ) .
Anders Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:17
Służba w Krylu to będzie za "karę". Najlepsza jest ta ława z tyłu. Po kilku godzinach "służby" w takich warunkach trzeba będzie im udzielić pomocy lekarskiej oraz psychologicznej.
Gramofon Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:08
Definicja "Kryl'a" według Wikipedii.

"Szczętki występują we wszystkich oceanach świata, gdzie stanowią kluczowe, dolne ogniwo w łańcuchu pokarmowym. Odżywiają się fitoplanktonem oraz w mniejszym stopniu zooplanktonem, same zaś są zjadane przez wiele gatunków większych zwierząt, dla których kryl jest najważniejszym elementem diety."

Gratuluję wyboru nazewnictwa, szczególnie dla "ofiary" będącej dolnym ogniwem w łańcuchu pokarmowym i zjadanej przez większe zwierzęta.
SAS Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:02
Jak zwykle wszystko zaczyna się o koncepcji, a u nas jak to u nas - od sasa do lasa. Kryl to dobra i tania broń na bezpiecznych tyłach dla rozbudowanej armii. Radziłbym się jednak przyjrzeć Archerowi z BAE i zastanowić dlaczego został zaprojektowany tak, a nie inaczej.
trela Czwartek, 02 Lutego 2017, 20:11
Zaraz się odezwą specjaliści z netu że archer to automat a wiadomo automat to zacina się. Pewność prowadzenia ognia daje tylko 10 żołnierzy obsługi rozstawionych wokół pojazdu jak lampki na choince i stłoczeni w puszce z dwoma drzwiami? (po co aż tyle...jedne drzwi by starczyły...) a wygoda i ich bezpieczeństwo jak w wagonie kolejowym z XVIII wieku....
Jakub Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:00
"od ponad 2 lat wóz jeździ, strzela, wykonuje wszystkie zadania, ale formalnie nie może przejść badań wojskowych, z uwagi na kwestie proceduralne."

I nic dziwnego. Kto by to chciał kupić ? Brzydki, przestarzały, błędny koncepcyjnie i konstrukcyjnie, nieergonomiczny, niebezpieczny dla obsługi.
Bór Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:54
Filc, materiał historycznie używany w gumiakach (popularnych "gumofilcach") w latach 70 tych ubiegłego stulecia. HSW Stalowa Wola znalazła nowe zastosowanie :)
Leszek Czwartek, 23 Lutego 2017, 23:17
Oraz w walonkach w których Sowiecka armia doszła do Berlina. Był też w uszczelniaczach wałów korbowych i głowic w motocyklach. Generalnie bardzo trwały materiał o wyskokim tłumieniu dźwięku, niepalny i odporny na zmiany temperatury - chociaż średnio estetyczny.
krzysztof Czwartek, 02 Lutego 2017, 21:00
:) no piękne to nie jest, może trwałe na przetarcia
real Czwartek, 02 Lutego 2017, 18:19
filc mial i ma wiele zastosowan zarowno filc techniczny jak i ozdobny.to tylko kolega ma dla filcu jedyne zastosowanie w gumiakach.i TO jest nowum nigdzie nie spotykane.
Alojzy Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:50
Jazda w trudnych warunkach, robi się niedobrze i kręgosłup boli. Potem wysiadka w kolejce bo tylko dwoje drzwi i obsługa w ulewnym deszczu i porywach zimnego wiatru, w błocie po kolana. Filc moknie, pęcznieje i odpada płatami. Potem powtórka z rozrywki. A można było to wykonać bez wychodzenia, w kabinie "bez filcowej" i znacznie krócej i bezpieczniej pod pancerzem. Ale nie, po ktoś kto nigdy nie będzie tym jeździł i ryzykował życie pomyślał o "lotniczych wycieczkach".
Koks Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:42
Gdybym był Ministrem MON nigdy nie kupiłbym tego. A po co za 5 - 7 lat mam się tłumaczyć przed Prokuratorem za zakup, który już nawet na pierwszy rzut oka jest nietrafny a nawet niebezpieczny dla żołnierzy ?
Botu Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:34
To jest tak jak wsadzić silnik z Mercedesa do Poloneza.
Andrzej Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:27
Trochę nadal nie rozumiem, po co ten euforyczny artykuł o Krylu. W MON nikt chyba nie zwariował i nikt tego nie kupi i już nie chodzi i wygląd i filc na obiciu, o którym rozwodzą się koledzy. To jest po prostu jeżdżąca trumna dla 5 żołnierzy. Automat ładownia mają Słowacy, Chorwaci i Szwedzi - więc nie jest prawdą, że to rzadkość. Skąd też to przekonanie, że automat się zacina ??? Jakie jest uzasadnienie wymogu latania dla Kryla i odchudzenia z tego powodu konstrukcji do tego stopnia, że załoga pozostała bez realnej osłony ?
victor Piątek, 03 Lutego 2017, 13:40
Jacy Chorwaci? Dostali nieco PzH2000 nadających się do remontów, i to wszystko. "Eva" na razie jest daleko w lesie. A ile armii kupiło "Archera"? A "Archer", którym się niektórzy zachwycają, jest w cenie mniej więcej gąsienicowego "Kraba". Co to znaczy "realna osłona" dla załogi? Kabina jest opancerzona, tak jak komora zespołu napędowego, więc na czas przemieszczania się ochrona jest. Na czas prowadzenia operacji artyleryjskiej jest ona taka sama jak w "Cezarze" chociażby, nie wspominając o M777 czy podobnych działach. W czym więc rzecz? Samobieżna sh na kołach ma szybko zmieniać pozycje, nadążać za przemieszczającym się ugrupowaniem, które ma wspierać, i dobrze jest, jeśli jest autonomiczna w prowadzonych operacjach.Oddanie z "Kryla" trzech strzałów w trybie MRSI (pociski uderzają równocześnie w cel, bo podążają do niego różnymi trajektoriami) to kwestia poniżej minuty. Po ostatnim wystrzale załoga pakuje się i w 30 sekund od ostatniego wystrzału wóz jest w drodze na kolejną pozycję ogniową. W tym czasie ostatni pocisk jest dopiero w połowie drogi do celu. To można wyliczyć, znając prędkość wylotową pocisku (ok. 960 m/s) i uwzględniając paraboliczny tor jego ruchu.. Zanim zostanie wykryty przez radar przeciwnika, zostanie wyliczona pozycja działa, które go wystrzeliło i wypracowane dane do uderzenia kontrbateryjnego, zanim zostanie oddany strzał odwetowy, i zanim pocisk doleci w miejsce, w który "Kryl" był prowadząc ogień, upłynie kilkaset sekund, w najlepszym czasie - ok. 3 minut. W tym czasie już powinien być co najmniej kilkaset metrów od tego miejsca i albo przygotowywać się do kolejnego zadania ogniowego, albo odtwarzać gotowość bojową, np. uzupełniać środki bojowe.
lolek Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:25
Ja wiem co oni sobie tam myślą. Dzięki możliwości przewożenia Kryla herkulesem będziemy mogli razić wroga z wysokości. A dodatkowo szybko zmieniać tor lotu i pułap. :)))
W tym kontekście nie ma znaczenia wygląd, czy ilość drzwi w kabinie. :)))
Pozostaje dokupić Herkulesy z dziurą na grzbiecie kadłuba :)))
Wafel Czwartek, 02 Lutego 2017, 13:20
Dobry artykuł. A odnośnie treści, 'Kryl' jest doskonałym sposobem na nasycenie wojska, i to stosunkowo niedużym kosztem, środkami artyleryjskim. Przeszkolenie WOT-owców do obsługi takiego działa jest w pełni wykonalne, a na pewno lepiej ich do tego przeznaczyć niż do 'zwalczania specnazu' albo innych ciekawych pomysłów pana ministra.
waldek z pola Czwartek, 02 Lutego 2017, 20:27
Nie mówimy o WOT-owcach tylko regularnej zawodowej armii. Kryl jest doskonałym przykładem na nasycenie wojska mocno niedopracowanym prototypem z licznymi wadami. Już bez przesady z tym wciskaniem WOT w każdy mozliwy sposób. WOT to moze sobie strzelac z kałachów, pekasiek lub max z goździków jeżeli chemy je wycofać i tyle.
SCYPION AFRYKAŃSKI Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:47
Zasięg ognia „Kryla” wynosi ok 40 km fiufiu . Szybkostrzelność 6 strzałów..gdzie zaangażowany jest aż 6-cio osobowy zespół podatny na oddziaływanie zewnętrzne npla z podstawowej broni strzeleckiej ..gdzie komunikacja w kabinie odbywa sie przez dwoje drzwi a co będzie jak kierowca i dowódca zostaną ranni i ugrzęzną w fotelach a pojazd zacznie się palić ..toż toto jest bubel ..gdzie jest uwzględniona dynamika działania ..ta wiwatówka jest dobra do ostrzeliwania band ukrytych w stodołach i pod warunkiem że będą posiadali tylko podstawowe uzbrojenie...bo jak będą mieli coś większego marnie widzę zespół Kryla podczas działoczynu ...i na dodatek z przeciwnikiem który stawia na dużą dynamikę działań a nie statyczne ostrzeliwanie się ..taki efektor niszczenia powinien być jak snajper jeden strzał -trafienie i ciche wycofanie a tu wszystko na widoku z załogą kręcącą sie wokół armaty ja osy przy soku bez żadnej ochrony i zabezpieczenia ..czas toto poprawić ..i zrobić trochę sprzętu na automacie dla wojsk w kraju a na misje bez automatu ( pod warunkiem że to będą misje gdzie nie walczy się z doborowymi wojskami i ten zasięg kpina ..to już lepiej dać mniejszy kaliber ale z amunicją specjalną ..by było toto snajperem
Piotr Piątek, 03 Lutego 2017, 10:22
Genialny Scypionie jaki ogień z broni strzeleckiej kiedy npl jest 20 km dalej?
SCYPION AFRYKAŃSKI Piątek, 03 Lutego 2017, 12:24
z zasadzki z podejścia ich "specjalistów" a mają ich bardzo dużo i dobrze rozwiniętych albo z ostrzelania systemami rakietowymi czy lotnictwa ( bo przecież nie ma u nas plot..tylko jakies szczątki ) i nie muszą dokładnie celować tylko wystrzelą "po lufie" w cel jak z fuzji w miejsce gdzie stoją Kryle..lub wypuszczą swego drona z ładunkiem .i będzie koniec z bezbronną obsługą ..w tej konfiguracji KRYL nadaje się tylko do wycofujących band posiadających uzbrojenie max kabk i rgpanc 7 ..na konflikt z sąsiadem z ekstra ligi .to samobójstwo a przeżywalność minimalna
Woda w Wiśle Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:33
Mam jeden komunikat dla konstruktorów: Panom już dziękujemy. Tak by postąpił prawdziwy właściciel.
Tadeusz Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:32
Przecież to jest jakaś niedoróbka i nie mówię tylko o wyglądzie. Zabiera masę osób, które w trakcie wykonywania zadania biegają to tu to tam, a potem są przewożeni w skandalicznych warunkach. Po 2 godzinach jazdy tym czymś, nie będą w stanie wykonywać swoich zadań.
Zbigniew Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:17
W zakresie artylerii to jest trochę jak odkrywanie Ameryki na nowo. Pamiętam jeszcze że kiedyś w Głogowie i Bolesławcu posiadaliśmy 2S7. Byłem nawet dwa razy na strzelaniach - załogi były wyszkolone doskonale! To teraz proszę porównać roczniki, możliwości i koszty użytkowania (i strzelania). Jeśli to się wyrabia teraz to się nazywa postęp to ja jestem królewna Śnieżka.
Kowal Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:14
Twierdzenie jakoby wygląd nie miał znaczenia dla sprzętu wojskowego jest nieprawdziwy. Inaczej koncerny zbrojeniowe na Wschodzie i Zachodzie nie zatrudniały by specjalistów od wzornictwa przemysłowego i nie przeznaczały na to miliony dolarów. Zgodnie z psychologią sprzedaży trudno sprzedać coś, co jest brzydkie, bez względu na cechy użytkowe. Niejeden szejk fotografował się na tle zakupionego okrętu, czołgu, samolotu czy transportera. Coś brzydkiego trudno opublikować na folderze czy stronie internetowej, a jest to pierwszy krok do sprzedaży. Brak właściwego wyglądu często idzie w parze z brakiem funkcjonalności.

Projektując i budując sprzęt wojskowy chodzi o "szczegóły" i "staranność", uwzględnienie całego spektrum czynników z wielu dziedzin. Jeśli pomijasz pewne uwagi dotyczące designu istnieje ryzyko że pominiesz też inne, dotyczące funkcjonalności i trwałości.

Nie bez znaczenia jest też efekt psychologiczny. Hugo Boss była producentem mundurów dla SS, SA, Wehrmachtu i Hitlerjugend. Najnowsze wersje MIG-ów są po prostu piękne, podobnie jak korwety DCNS.

Panowie projektujący i budujący Kryla, jesteście 20 lat do tyłu w zakresie tego jak projektuje się i buduje sprzęt wojskowy. Obijanie filcem Jelczy to nieporozumienie. To szybko zamoknie i się pobrudzi. To powinien być materiał jednocześnie trwały, niepalący i estetyczny. Wiedza z zakresu materiałoznawstwa się kłania. Laik tego może nie wiedzieć, ale osoba dokonująca zakupów będzie to wiedziała z pewnością. Możecie wystawiać Kryl-a na 100 targach, i tak nikt poza MON-em tego nie kupi. Oprócz tego w przypadku Kryl-a podjęto szereg błędnych decyzji. A niby dlaczego każdy sprzęt musi się zmieścić do Herkulesa ? Tworzymy sprzęt głównie do misji ekspedycyjnych czy podstawą nie powinna być obrona kraju ? Poza tym jest transport morski, z którego intensywnie korzysta US Army. Poza tym jest to system 2 poziomy rozwoju niżej niż to co jest budowane na wschodzie i zachodzie.
Podbipięta Piątek, 03 Lutego 2017, 12:35
Jak zapytałem na MSPO panów inżynierów czemu toto takie brzydkie to oczy wybałuszyli a jeden rzekł..Jak to brzydkie,poprawiliśmy maskę i ładnie wyszło...Uff..
BBB Piątek, 03 Lutego 2017, 9:57
Kolejny raz, pretensje to kierować do Klicha i Siemoniaka. Teraz MON ma przed sobą gotowy produkt, za którego stworzenie niemało zapłacił. Duże zmiany, jak przeprojektowanie bryły kabiny, czy wprowadzenie automatu ładowania nie wchodzą w grę - ponieważ znaleźlibyśmy się z tym projektem na etapie roku 2014 r., albo i dalej.

Osobiście, uważam że lepsza byłaby np. Zuzanna, a jeżeli trzymamy się tej koncepcji to brak automatu/półautomatu ładowania jest zwyczajnie błędem, ale prawda jest taka, że to są błędy wynikające z koncepcji misyjnej. Teraz mamy realnie wybór "take it or leave it", w alternatywie mając kolejnych kilka lat pracy badawczej lub rozpisanie kolejnego przetargu i zakup sprzętu z zagranicy.
Dlatego teraz liczy się tylko jedno: żeby MON podjął decyzję szybko. Bierzemy, czy nie bierzemy? I zaczął działać.
Mireq Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:36
Prawdę napisałeś
Daro Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:05
Najpierw Wisła, Homar, Borsuk... a kiedy te programy będą w fazie produkcji i starczy jeszcze kasy to można brać się za Kryla. Oczywiście że HSW jako przedsiębiorstwo będzie naciskać MON żeby ten już kupował Kryla, bo mają praktycznie gotowy produkt- lecz MON z uwagi na ograniczone środki finansowe musi obrać kolejność zgodną z interesem bezpieczeństwa Polski. Jednym słowem Kryl- TAK ale po kolei.
kary Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:52
A mogli zakupić licencje na M777 chyba wyszło by taniej i lepiej
fck all Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:29
dokładnie, jesli chcą to przerzucać powietrzem to M777 po prostu kupic na 1 dywizjon i styka + stary 266 z amunicją będzie mniej niż 19 ton i na pewno nie 100 sztuk bo po kiego diabła??? po co to produkować??
as Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:09
Powinni kupić dużego kałasznikowa i wtedy byłoby super.
Wafel Czwartek, 02 Lutego 2017, 13:21
Ani taniej, ani lepiej. Tu masz wszystko na jednym pojeździe. M777 musisz holować, ładować, rozkładać, wozić za tym na osobnych pojazdach amunicję....do tego technologia droga, bo haubica ultralekka, do działań górskich albo przerzutu powietrznego. W naszych warunkach 'Kryl' jest bardzo sensownym rozwiązaniem.
waldek z pola Czwartek, 02 Lutego 2017, 20:23
Bezsensownym rozwiązaniem. Nie chroni zołnierzy, nie ma atomatu, zapas amunicj jaka przewozi jest mikroskopijna. Jakoś M777 jest używany na całym świecie, ba...nawet nowi go kupują i nie maja problemu a ty z takimi argumentami.....Kryl nie pownien być tworzony do przeżutu powietrznego, ile masz tych Herculesów? bedziesz latał z Krylami po kraju????????? jak sam napisałes do transportu nadaje się M777 i cały swiat do tego ich uzywa...tylko my musimy iśc swoją drogą i całą...CAŁĄ armię dostosować do tych złomów Herculesów...paranoja....szkoda że nie do CASY mamy ich przeciez więcej..... Jak chce się mieć siły ekspedycujne do przezutu powietrzego to stworzyć batalion i wyposażyć go w odpowiedni sprzet a nie dopasowywac na siłę całą armię. Abo doposażyc odpwiednio w coś więcej 25BKP ANIE TYLKO W MOŻDZIERZE.
Podbipięta Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:37
A może poza automatem ładowania dodać mu jeszcze skrzydła i przekwalifikować na Pegaza?
fck all Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:50
po co to ma latać??? tak samo jak BWP pływać, takie debilne założenia tylko opóźniają programy i badania a konstrukcje są wykonane z papieru co kałasze przebiją, my nie chcemy żeby nasze wojsko jeździło do Afganistanu i innych krajów bronić amerykańskich interesów tylko żeby było w kraju gotowe do jego obrony
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:55
Do tej pory trudno mi wyobrazić sobie jakikolwiek merytorycznie sensowny powód tworzenia zupełnie nowego nośnika który do tego został źle zaprojektowany kiedy pod ręką było kilka innych podwozi Jelcza z opracowanymi opancerzonymi kabinami które są na wyposażeniu WP jako nośniki MLRS. Jest szeroko używany Jelcz P662 jest też P882 w układzie 8x8. Opracowane, wdrożone, produkowane... ale NIE! musi być całkiem nowy wóz. I po kiego czorta ja się pytam?! Do tego spartolono obliczenia rozłożenia masy i przy pierwszych testach okazało się że przód podskakuje przy wystrzale co musieli w chałupniczy sposób "poprawić" dodając martwą masę pod postacią spasionego zderzaka. Maszkaron to mało powiedziane.
Aberzyl Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:21
Nie wiem na czym robią Polskiego WISS FELIX F800 (8x8) TWIN ENGINE, ale ten pojazd byłby idealnym i nowoczesnym nośnikiem pod artmatohaubicę.
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:04
Chyba na podwoziu Mercedesa ACTROS'a ale mogę się mylić.
Trw Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:15
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Trzeba jakoś uzasadnić koszty "zupełnie nowym projektem". Faktura wszystko zniesie.
Miecio Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:18
Merytoryczny powód = C-130
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:06
I zwężenie podwozia z kabiną o 11 centymetrów okazało się nie do przezwyciężenia dla zakładów że musieli od nowa projektować?
Podatnik Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:50
A na jakie to wojny ekspedycyjne szykowali się nasi wodzowie skoro zażyczyli sobie ponad 160 sztuk zdolnych do przerzutu Herkulesem Kryli? Skoro mamy już taką konstrukcje to może warto wyprodukować 16-32 sztuk dla wojsk aeromobilnych a resztę porostu na podwoziu z NDR czy Langusty. Czworo drzwi, lepsze warunki dla załogi, unifikacja itp. Tego typu konstrukcja ma sens kiedy jest na poziomie ceny nie więcej niż 30% ceny Kraba. Zamiast jednej lufy w Krabie mamy 3 lufy Kryla. Taka to ekonomia wojny.
Arek102 Czwartek, 02 Lutego 2017, 16:40
Tylko, że cena armaty jest tutaj najwyższym kosztem, w Krabie jest podobnie :-)...
Poza tym przeczytaj artykuł jeszcze raz to się dowiesz dlaczego nie użyto kabiny czterodrzwiowej.
Wymagania max masy, wymiarów geometrycznych, środka ciężkości, geometrii podwozia, rozkładu masy.
ps
Konstruowanie czegoś od początku do końca nie jest takie proste i wymaga spełnienia wielu sprzecznych ze sobą warunków. Ale co na ten temat gaduły forumowe mogą wiedzieć.
Podatnik Czwartek, 02 Lutego 2017, 20:44
No właśnie w w artykule o tych wątpliwych wymaganiach co do masy i gabarytów jest napisane. Jeśli to ma latać i wchodzić do C130 to daje taki efekt. Tylko po co? Będziemy przerzucali drogą podwietrzną 160 Kryli?
Sama kabina z NDR jest większa i cięższa więc akurat wyważenie poprawi. Co do samego projektowania to trochę mam w tym doświadczenia no może nie w projektowaniu samych armat ale maszyn tej wielkości. Szacuje że jest to kilka tygodni maksymalnie. Ale to w świecie gdzie liczą pieniądze. W zbrojeniówce może być inaczej.
Arek102 Piątek, 03 Lutego 2017, 2:37
A po co się robi takie żeczy na świecie?
Sa Kraby, które Herkulesami nie przeżucisz.
Są Dany, Goździki i nowy sprzęt także powinien mieć takie parametry. Cesar firmy Nexter ma takowe możliwości choć wymaga obsługi technicznej przed lotem i po nim. Jest znacznie droższy od Kryla, a WP na kasie nie śpi. A jeśli ma być sprzedawalny na świecie to musi być dostosowany do takiego samolotu jak Herkules, który jest popularną maszyną na wyposażeniu wielu armii.
Dziś wojuje się szybko i czas jest bardzo ważnym kryterium. Przypomnij sobie jak zdobyto Krym 2-a lata temu, Donbas, Afganistan czy II WŚ, gdzie transport lotniczy odegrał ważną rolę. W Polsce kryterium to nie jest ważne ale świat potrzebuje mobilnych systemów wojskowych. No chyba że chcemy mieć go tylko na własny użytek tak jak Słowacy. To niech będzie drugą, kołowa wersją Kraba, ciężką, niemobilną i drogą.
ps
Nie wiem po co ten cały zgiełk. Wojsko to wojsko , a nie szkółka niedzielna. Sprzęt ma być niezawodny, bezpieczny i skuteczny. To jest jego siła. To, że nie jest piękny i nie waży 30 ton nie wada, a zaleta.
Pzekonstruowanie jakiejś części w tym wypadku budy pewnie jest wykonlne tak by nie pogorszyć pozostałych charakterystyk. Można jeszcze zmniejszyc jej opancerzenie w końcu będzie poruszać sie daleko od linii frontu. Można dać lżejsze blachy pancerne, o identycznej wytrzymałości, które nie zmienią charakterystyk opancerzenia, ale zwiększą koszty wozu.
Z automatem jest znacznie gorzej, bo zmienia całą charakterystykę podwozia. Jest skmplikowaną częścią armaty i nie sądze by PGZ sobie z tym dało radę. Nie wspominając o kosztach i potrzebnym czasie. Więc między bajki można włożyć pełnyą automatykę w Krylu tak jak w Szwedzkim Arrow-b. drogim czy Słowackich konstrukcjach, które są znacznie większe i cięższe.
Kmc Czwartek, 02 Lutego 2017, 12:17
Ty się ciesz, że Kryl nie musi pływać.
stary Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:31
Tylko produkować dla wojska zawsze uważałem że pierwsze powinny być Kryle w armii i to w większej ilości a póżniej ewentualnie Krab ,Nie będę tu pisał dlaczego. po pierwsze cena itd.
cde Czwartek, 02 Lutego 2017, 8:08
HSW posiadała licencje na rodzinę silników Harvestera nigdy nie uruchomioną. Harvester sprzedał swój dział f-mie Navi Stars która te silniki dalej produkuje, przysyłała tez kart zmian na nie do HSW
Mireq Czwartek, 02 Lutego 2017, 8:02
Kabina czterodrzwiowa jest niezbędna
Automat ładowania jest niezbędny
Zatrudnienie projektantów jest .... polecane
rED Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:43
Dlaczego automat skoro "Zarówno „Krab” i AS90, jak i T-155 „Firtina” oraz K9 „Thunder”, a nawet PzH2000, wyposażone są w system półautomatyki, będący praktycznie systemem mechanizacji procesu ładowania, a nie jego automatyzacją" i wymóg transportu przez c-130?
Miecio Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:20
Bo w "Krabie" artylerzyści siedzą pod pancerzem. A w "Krylu" nie. Więc mogłaby z nich być sieczka.
Wafel Czwartek, 02 Lutego 2017, 13:23
'Kryl' unika ostrzału szybkim ruchem, rozproszeniem, maskowaniem itp., a nie siedzeniem pod pancerzem.
Mieci Czwartek, 02 Lutego 2017, 18:07
W trudnym terenie, złe drogi itp. szybki ruch to nie będzie taki jak wozów gąsienicowych, które w każde okoliczne krzaki mogą manewrować.
Arek102 Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:57
A jaka róznica będzie gdy dojdzie do kontrostrzału. Siedzenie pod budą nie zapewni bezpieczeństwa wręcz odwrotnie tylko wzrośnie zagrożenie dla załogi.
Poza tym mowa jest o systemie dalekiego zasięgu ponad 40km, a to oznacza iż Kryle nie będą się znajdować na 1-ej linii.
Do tego dochodzi zawodność sprzętu. Z automatami ładowania wiele problemów było w T-72, a i w pozostałych zach. wozach bojowych rezygnuje się z nich na kożyść dodatkowego czołgisty (wyjątkiem francuskie Leclerci), w Rosyjskiej "Koalicji-SW" też nie zrezygnowano z ręcznego ładowania w automatycznej wieży. Nie wspominając co będzie gdy skończy ci się paliwo albo będzie awaria hydrauliki to będzie koniec pieśni i armata będzie niezdolna do działań w ogóle.
box Czwartek, 02 Lutego 2017, 7:41
1) przeprojektowanie kabiny żeby miała dwie pary drzwi. Czy ktoś analizował ile czasu każdorazowo będzie traciła załoga na wychodzenie i wchodzenie przez jedną parę? Przecież każda sekunda może decydować o ich życiu i przetrwaniu sprzętu. Na oko to może być przynajmniej dodatkowe 20s do opuszczenia stanowiska
2) czy ktoś bierze pod uwagę aby przycisk rozpoczynający rozstawienie podpór i przygotowywanie działa był wewnątrz kabiny i uruchamia go kierowca zaraz po zajęciu pozycji? To samo aby po oddaniu serii strzałów załoga przyciskiem uruchamiala powrót do pozycji wyjściowej i chowanie podpór, a następnie od razu bez czekania aż wszystko się złoży biegła do kabiny, natomiast tam wyświetlał by się w tedycjakis komunikat/gasl przycisk itp - to również mogło by dać kilkanaście sekund oszczędności
3) i oczywiście zrezygnować z absurdalne wymogu przewożenia herkulesem. Jaki jest sens ograniczać zdolności większości swoich jednostek żeby móec kilka z nich przetransportować raz na 10lat albo i to nie gdzieś samolotem? Jak będzie taka potrzeba to wynająć jakiś samolot albo przewieźć statkiem a nie dostosowywać wszystko kosztem bezpieczeństwa załóg do blisko 50letnich samolotów - i dotyczy to także a może w szczególności borsukow (wersja lekka powinna być i tak dopancerzenia przynajmniej do 28t) i nowych rosomakow
Arek102 Czwartek, 02 Lutego 2017, 17:44
A dodasz do tych wymagań brak udziału WP w misjach NATO. Skoro w nim jesteśmy, a nikt nas do tego nie zmusza, to WP MUSI MIEĆ SPRZĘT KTÓRY MOŻE PRZEŻUCAĆ WŁASNYMI ŚRODKAMI, A NIE ŻEBRAJĄC O TO U INNYCH.
PS
Przycisk nie włącza i wyłącza urządzenia. Jest tylko interfac'em urządzenia, które zawsze może nawalić, a im bardziej coś jest skomplikowane to jest bardziej zawodne (prawa Murphy'ego).
Poza tym podpory muszą być ustawione równo W DOWOLNYM/RÓŻNYM TERENIE-głupi automat tego nie zrobi, musi to przypilnować człowiek tak by ogromne siły , które będą na nie działać podczas strzelania, były zbliżone. Przy znacznych różnicach obciążeń może dojść do awarii bardziej obciążonej podpory, awarii układu hydraulicznego lub przewróceniu się działa, CO UNIEMOŻLIWI WYWIĄZANIE SIĘ Z ZADAŃ OGNIOWYCH Kryla- armato-haubica nie będzie mogła strzelać.
To samo tyczy się automatu ładowania -jak wszystkie urządzenia może się popsuć.
Nawet ruscy w swoich najnowszych armato-haubicach " 2S35 Koalicja-SW" zażądali od producenta by można było je ładować ręcznie, przez co spowodowali znaczną komplikację automatu ładowania, zwiększenie wielkości wieży-jej masy, zwiększenie oddziaływania na podwozie, a w końcu znaczny wzrost masy.
W przypadku Kryla MASA MA ZNACZENIE.
PODNOSI KOSZTY, KOMPLIKUJE PROJEKT, WYDŁUŻA GO ZNACZNIE, A NAWET MOŻE SIĘ SKOŃCZYĆ JAK W PRZYPADKU KRABA, NIEKOŃCZĄCYMI SIĘ DIOLOGAMI TECHNICZNYMI MON-PRODUCENT/PRODUCENT-MON, PRZERWAMI W FINANSOWANIU PROJEKTU, TRUDNOŚCIAMI TECHNICZNYMI, OGROMNYMI KOSZTAMI I W KOŃCU 25 LAT CZASU NA ZAKOŃCZENIE PROJEKTU!!!
No ale co tam "spece" z forum wiedzą lepiej :-).........
box Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:58
czyli jak rozumiem uwazasz ze mamy ograniczać zdolności bojowe całej naszej armii po to żeby raz na 10 lat może przewieźć coś samolotem? A może jednak głównym zadaniem sprzętu w ktory wyposazane są nasze wojska jest obrona naszego terytorium a nie misje zagraniczne?
Po drugie: rozumiem też ze twoja wiedza ekspercka jak się domyślam pozwala ci uznać ze życie żołnierzy oraz powodzenie wojny obronnej są mniej warte niż "nie proszenie się" o większy samolot od sojuszników jak będzie trzeba cos przewieźć raz na ruski rok? Swoją drogą czy przypadkiem te nasze samoloty do których wszystko ma być dostosowywane nie są przypadkiem efektem "proszenie się" o nie? Rozumiem też ze wydzierżawienia/kupienie w tedy takiego samolotu albo użycie statków również jest nielogiczne i zapewne to tylko myślenie forumowych speców ze jednak skuteczność jednostek i zwiększenie szans na powodzenie obrony kraju jest jednak priorytetem tymbardziej jeśli istnieją inne dostępne rozwiązania przewiezienia czegoś na większą odleglosc:)
Jeśli chodzi o kwestie zautomatyzowania składania się chaubicy to nawet jeśli faktycznie dobrze aby ktoś nadzorował jej rozkładanie to chyba już przy składaniu nie jest to wymagane tymbardziej jeśli każda sekunda może decydować o przezywalnosci.
Aż dziwne ze nie bronisz dwudrzwiowej kabiny:)
Arek102 Piątek, 03 Lutego 2017, 1:25
Miałem napisać więcej i obalać kolejne części wypowiedzi. Ale doszedłem do wniosku, że wszystko jest w moim poście powyżej kto tego nie rozumie to albo ma krótką pamięć albo nie rozumie materii o której pisze albo nie śledzi tego forum, a pomysł z aeromobilnością nie jest wzięty z sufitu tylko jest ważną częścią wielu wojsk na świecie. WP przez ponad 10 lat potrzebowało znacznie częściej, transportu lotniczego wojska i sprzętu, nawet kilka razy w roku!
To samo tyczy się NATO i naszych oczekiwań, a przez to i zobowiązań.
O elektryce/elektronice pisać nie będę bo codziennie to ludziom tłumaczę w swojej pracy i odnoszę wrażenie jak bym mówił do chińczyka. Bardziej nowoczesne=b. skomplikowane=b. zawodne.
Serwisu, który naprawi usterkę, podczas ostrego strzelania, nie będzie.

Kryl to broń czyli musi być niezawodna. Gmeranie przy działającym, skutecznym urządzeniu wcale nie polepsza jego własciwości, a może ją pogorszyć.
Estetyka, wygoda broni -ważna ale życie i zdrowie jest ważniejsze.
ps
MON znowu zaczyna swój chocholi taniec jak w programie Kraba, Poprada i wielu innych „epokowych” programach modernizacji armii.
Ja nie zmieniał bym nic poza jakimś drobnym retuszem Kryla. Jak za parę lat okaże się, że potrzeba zmian, które wyjdą podczas użytkowania to tak ale nic poza tym- lepsze jest wrogiem dobrego.
Tak modernizowano Rosomaka, wprowadzając prawie 200 poprawek do pierwotnej wersji. Zrobiono to za pomocą zdobytych doświadczeń, a nie empiryki, czy pustego gadania.
cynik Sobota, 04 Lutego 2017, 8:49
Ile Rosomakow trafilo do Afganistanu droga powietrzna Herkulesami? Juz nie wspominajac o tym zeby tam w ogole trafily trzeba je bylo dopancerzyc(ciekawe dlaczego).
real Piątek, 03 Lutego 2017, 23:47
Rzeczowo i roztropnie.Trudno nie zgodzić się za argumentacją. Bicie piany o lusterka, kabinę , sposób ładowania to nic nieznaczące detale. Argument poprawek w Rosomaku jest nie do odparcia. Nie ma sprzętu doskonałego tylko jest próżne gadanie pustych głów. Lepiej jest cokolwiek mieć a nie poszukiwać ideału. To nie bajka, to bezpieczeństwo Państwa jest ważne.
Podbipięta Piątek, 03 Lutego 2017, 12:49
Do Arek 102 .Rozsądnie pan to ujął. Wszyscy by tu chcieli z Kryla Porsche robić.
as Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:17
Jako kraj kompradorski musieliśmy brać pod uwagę przede wszystkim uczestnictwo w obcych misjach i obcych wojnach. Waga może mieć sens w przypadku sprzedaży Kryla do innych krajów ale one muszą mieć Herkulesy.
box Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:46
Ale teraz już nie musimy. Po za tym zawsze można pożyczyć lub ewentualnie kupić większy samolot niż herkules jak będzie nam naprawdę potrzebny albo po prostu przetransportować broń statkiem, a tak ograniczamy w sposób trwały nasza obronnośc która powinna być głównym celem sprzętu na który wydajemy miliardy. Odejście od wymogu mieszczanie się w herkulesie powinno nastąpić jak najszybciej
fck all Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:56
popieram co do transportu herkulesem, debilna koncepcja opóźniajaca projekt i dodatkowe koszty, dodam do tego jeszcze automat ładowania... po co???
zbychC Czwartek, 02 Lutego 2017, 4:23
Komputer balistyczny, pulpit radaru i łączności wyglądają jak montowane w przypadkowych miejscach w kabinie z lat siedemdziesiątych. Nie dało się umieścić okablowania tak by nie sterczało we wszystkich kierunkach? A jeszcze lepiej, przed kierowcą i dowódcą tylko pulpity operatorskie z wyświetlaczami i manipulatorami, a reszta elektroniki z tyłu kabiny w jakiejś wnęce czy szafce.
Troszczymir Czwartek, 02 Lutego 2017, 1:12
Ta dwudrzwiowa kabina to jakiś sabotaż. Po co im opancerzenie, jak nie zdążą się wepchać przez drzwi za odchylanymi siedzeniami (co to, kabriolet?) i uciec ze stanowiska. Dwudrzwiowa kabina to karygodny sabotaż.
A wygląd maski to szyderstwo z cywilizacji.
Może nie zapłacili projektantowi?.
Wejście do kabiny, wnętrze i maska bezwzględnie do przeróbki.
Frosty Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:02
Moze z tymi drzwiami to nie jest taka tragedia skoro Caesar tez ma jedna pare?

Maska z tego co kojarze jest wykonana ze stali pancernej(!) zeby zrownowazyc ciezar haubicy... Aczkolwiek estetycznie plakac sie chce :)
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:56
I to właśnie uważane jest za jedną z wad pierwszych wersji Caesara, najnowsza odmiana w wersji 8x8 ma już 4 drzwi.
Arek102 Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:18
Ważniejsza jest buda czy właściwości armaty- kąty ostrzału w elewacji czy znacznie większe od francuza w azymucie i to prawie dwukrotnie.
Układ jezdny nowego Cesara 8x8 ma mniejszy prześwit od starszej wersji, co zmniejsza jego mobilność po drogach terenowych. Nie wszędzie są autostrady :-)...
Do transportu czymś mniejszym od Ił-76 lub A400M wymaga demontżu stopy armaty i opróżnienia pocisków z zasobników.
ps
Jest takie powiedzenie nie kupuj samochodów zaczynających się na F.
asdas Czwartek, 02 Lutego 2017, 1:02
Nasz Kryl pod względem wyglądu nie jest taki zły, spójrzcie jak wygląda Szwedzki Archer 155mm :). Mimo wszystko jestem za automatem lub półautomatem. Archer gotowość 30s od zajęcie stanowiska i po wystrzale może uciekać w inne miejsce. Dobre rozwiązanie, bo wóz amunicyjny może być innym w bezpiecznym miejscu.Dodatkowo sterowanie z kabiny. Ciekawie wygląda też Serbska Nora B-52, której kibicuje i chylę czoła przed słowacką Evą. Polski Kryl cofa prowadzenie walki do lat 60-tych. To zacofany system i szkoda na niego pieniędzy. Nie ma się czym chwalić, nikt też tego nie kupi oprócz MON. Trzeba patrzeć jak robią to inni i tworzyć "nasze" jeszcze lepsze lepsze . Niestety z Krylem jest na odwrót. Według mnie Kryl to wielka porażka.
andrzej.wesoly Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:19
Broniąc trochę konstruktorów: jak napisano w artykule - pełna automatyzacja oznacza, że trzeba wszystko przeprojektować od nowa, a oni mieli wymóg nieprzekraczania masy 19 ton i gabarytów ładowni Herkulesa.
W porównaniach Zuzanna i Archer - odpadły. Mamy przecież równolegle Kraba, nie trzeba dublować sprzętu.
Ta ma być lekka i jest (prawie). Amerykanom skonstruowano teraz M 777 b. lekką wersję o wadze zaledwie
4,5 tony! Bo większość konstrukcji nośnej jest z tytanu. Jest to oczywiście tylko armata ciągniona.
Ale chociaż jeszcze jedne drzwi z tyłu - koniecznie. Albo dwoje drzwi, ale chyba musieliby wydłużyć wtedy kabinę , bo gdzie ustawić to wyposażenie, które widać na zdjęciu wnętrza? Nie widać też miejsca na wyposażenie osobiste
załogi i szóstego fotela...
alojzy Czwartek, 02 Lutego 2017, 0:14
wygląd całości wzorowany na Caesarze, i równie szpetny, co pierwowzór, choć w porównaniu do oryginalnego Atmosa to piękno i elegancja. Ale juz Caesar 8x8 prezentowany w 2015r wygląda naprawdę świetnie i fajnie by było, gdy by wygląd Kryla w tę włąśnie stronę podążył. Wiem, ze to kwestia drugorzędna, ale jeśli mógłby nie wyglądać jak Quasimodo, to może warto.
Co do ławki w kabinie dla trzech żołnierzy to chyba sa to stare zdjęcia, bo widziałem w internecie kabine dla Kryla z fotelami z tyłu.
Gość Środa, 01 Lutego 2017, 23:58
Haubica typu "Kryl" moim zdaniem powinna być wzorowana na haubicy "Archer". To znaczy posiadać automat ładowania a jej obsługa powinna być zorganizowana tak , by żołnierze jak najkrócej ile to tylko możliwe przebywali poza samochodem. Mam tu na uwadze to, by haubica i obsługa były jak najmniej narażone na ogień kontr-bateryjny i po oddaniu salwy możliwie szybko opuśili miejsce z którego strzelano. Można oczywiście wyprodukować obliczoną ilość haubic bez automatu ładowania ,pod kątem transportu lotniczego. HSW ma teraz trochę czasu by przygotować te zmiany ,jeżeli wcześniej je wojsko zaakceptuje.
zol Środa, 01 Lutego 2017, 23:26
Tak samo aby wsadzić Rosomaka do c-130 odchudzili Rosomaka - jesli dobrze pamiętam to o jakieś kilkanaście centymetrów
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:57
I dobrą też wagę... by za ciężki nie był. Spowodowało to że nasze Rośki w bazowej wersji są najsłabiej opancerzone ze wszystko AMV. Wiadomo pancerz waży a jak go uszczuplić to waga mniejsza i gotowe!
zol Środa, 01 Lutego 2017, 23:23
Jeśli nie istnieje już wymóg przenoszenia przez C-130, to czy nie lepiej by było użyć w Krylu kabiny czterodrzwiowej, aby usprawnić, przyspieszyć i ułatwić opuszczanie kabiny przez wszystkich członków. A może dodatkowo zdecydować się na podwozie czteroosiowe - większa masa i cena, ale i większy zapas amunicji, czy lepsze właściwości trakcyjne.
mc Środa, 01 Lutego 2017, 23:05
Trochę to przypomina łapanie się prawą nogą za lewe ucho.
Dlaczego nie wykorzystano podwozia typu Jelcz 800 - lepiej dociążona przednia oś (zamiast dociążać ją ciężkim zderzakiem), kabina 6 osobowa (zamiast "kombinacji" jak upchnąć szóstego członka zespołu), bezproblemowa możliwość zamontowania dodatkowych drzwi, samochód przystosowany do montażu dodatkowego opancerzenia...
A nie można, bo Hercules by go nie uniósł (i byłby za duży by się w nim zmieścić)...
Pytanie dodatkowe: Czy my (Polska) mamy jakieś "kolonie" ???
A... Misje Międzynarodowe...
I właśnie dlatego chcieliśmy zbudować "coś", co na Polskim "polu walki" byłoby nieprzydatne ?
Ktoś miał dużo pieniędzy by wpaść na taki pomysł, albo nasi (na szczęście byli) "wodzowie" mieli za dużo wyobraźni.
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:58
Też zachodzę w głowę dlaczego kiedy są dostępne od ręki gotowe pojazdy pod taki system na upartego konstruować nowe.
krzysztof Czwartek, 02 Lutego 2017, 7:24
racja - dla tylu ludzi którzy muszą się spieszyć kabina musi mieć więcej drzwi - to do poprawy, misje nie są priorytetem i nie powinny być
JK Środa, 01 Lutego 2017, 22:49
Podobnie jak przedmówcy pierwszą dostrzegalną wadą tego wozu jest tragiczny wygląd maski i kabiny. Panowie z HSW- produkt musi nie tylko funkcjonować ale i wyglądać- zlećcie projekt kilku designerom bo to wygląda jak kiosk w PRL-u . Rozumiem że pojazd jest dedykowany jednostkom ekspedycyjnym. Jeśli tak to poza ochrona przed bronią strzelecką kabina powinna chronić przed wybuchem miny. Kształt obecnej w żaden sposób nie pomaga w kierowaniu energii wybuchu na boki !!! Brak drzwi dla załogi utrudnia ewakuację. Wygląd siedzeń to KATASTROFA - wygoda żadna!!!. O amortyzacji podczas wybuchu miny nawet nie wspominam!!! To nie jest gotowy produkt!!! O ile samo działo zapewne spełni oczekiwania to nośnik niestety jest porażką. Być może jest to związane z idiotycznym oczekiwaniem że musi zmieścić się w C-130.
Swarożyc Czwartek, 02 Lutego 2017, 6:11
Po co ta kabina została przeniesiona do tyłu? Słyszałem że miała tak zbalansować armate. Jeśli tak to poco zrobiluobciążenie na przodze? Kabina jak w klasycznym Jelczu dala by lepsze opancerzenie z boków i od dołu. Lufe można by kłaść niżej. No i ta tragiczna historia z wojskami ekspedycyjnymi bo ma latać. C-130. Po za tym francuzi zmienili zdanie na temat nie chronionych żołnierzy podczas ostrzału przez talibów. Musieli sie chronić i czekać aż talibowie zwina manatki. Teraz MON zastanawia sie nad polską wersją Archer.
malkontent Czwartek, 02 Lutego 2017, 21:25
Bo pojazd miał być niski a kabina z silnikiem pod spodem wyższa jest.
antex Czwartek, 02 Lutego 2017, 2:11
wygląd nie jest najważniejszy ... ruscy o wygląd niespecjalnie dbają, a życzyłbym sobie takiej funkcjonalności! Ale ta ławka i pojedyncze drzwi to już trochę przegięcie.
Bazylewitsch Czwartek, 02 Lutego 2017, 1:03
Jeżeli chcą kontynuować program powinni podpatrzeć co robi konkurencja. Nowa armatohaubica Nexter Caesar 8x8 155mm na podwoziu czeskiej TATRY to jest mistrz w wojskowej sztuce designu.
Marek Poniedziałek, 06 Lutego 2017, 14:57
.... Podobnie jak nowa armatohaubica Elbit SOLTAM ATMOS-2052 na podwoziu dobrze opancerzonej przez Elbit czeskiej TATRY 8x8.
krzysztof Środa, 01 Lutego 2017, 22:44
no jakieś wsparcie dla ładowniczego powinno być - tak by co najwyżej na jakieś sanki wkładał pocisk i dalej już samo wpychało do lufy - pocisk waży do 40kg - niby nie wiele ale dajmy jakieś niesprzyjąjce warunki i długotrwałą walkę to za którymś razem wyśliźnie mu się z łapek i spadnie na nogę... saneczki, jakaś pneumatyka która popchnie do lufy czy coś tak jakoś
behapowiec Czwartek, 02 Lutego 2017, 18:20
Z czystej ciekawości. Czy wojskowe buty mają metalową/kompozytową wkładkę do ochrony palców przed takim wypadkiem.
But z taką ochroną jest standardem w każdym magazynie czy cywilnej linii montażowej.
Junger Środa, 01 Lutego 2017, 22:18
18 listopada 2016 r. przeprowadzono testy zaawansowanego prototypu APR-155, który przy silnym wietrze z odległości 15 300 m osiągnął dokładność rzędu 30 cm i 60 cm od linii celowania. W tym roku planowane jest wykorzystanie polskiej głowicy samonaprowadzania. Produkcja możliwa będzie w 2018 r.
Kmt Środa, 01 Lutego 2017, 22:12
Te same uwagi, co do wyglądu i funkcjonalności będzie miał potencjalny kupiec z zagranicy...
Tomasz Środa, 01 Lutego 2017, 22:10
Niestety brak wzornictwa przemysłowego wpływa na brak funkcjonalności (m.in. wnętrze kabiny, właściwości jezdne). Nie kupi tego nikt poza polskim MON-em. Szkoda im po prostu pieniędzy na wzornictwo i funkcjonalność. Wygląda to jak robota niedoświadczonego modelarza, wykonana w pośpiechu w garażu, przy wykorzystaniu najprostszych narzędzi, aby tylko zaliczyć na 3.
były_kanonier Środa, 01 Lutego 2017, 21:53
Zamiast Kryla armia powinna pozyskać nowoczesne działa holowane. Dla mnie tego rodzaju rozwiązanie to błędna droga. M.in. dlatego, ze nikt nie wie czy wytrzymałość nośnika będzie równa co najmniej wytrzymałości lufy działa. Do tego tego rodzaju konstrukcja raczej mało nadaje się do prowadzenia ognia na wprost, a samo znalezienie odpowiedniej pozycji do prowadzenia ognia też wydaje się w tym przypadku o wiele trudniejsze niż działa holowanego. Kolejna niepotrzebna, skomplikowana i kosztowna fanaberia.
Tymon Środa, 01 Lutego 2017, 21:32
To obicie kabiny oraz ławka dla 3 członków załogi z tyłu to jakiś żart chyba.
andrzej n Środa, 01 Lutego 2017, 21:20
6 osób załogi to chyba ciutkę za dużo,nie da się tego jakoś zmniejszyć ? Poza tym wymóg ładowania do Herculesa to tak jak napisano w artykule niepotrzebne utrudnianie sobie życia. Siedzonka dla załogi z tyłu tez mało ekskluzywne,nie chciał bym tam jeździć. A co do stanowiska kierowcy - w cholerę nieoznakowanych przełączników o takim samym kształcie - to do poprawy moim zdaniem. No i pytanie zasadnicze - jaka jest różnica w cenie Kryla i Kraba.
waldek z pola Środa, 01 Lutego 2017, 21:09
Dobrze, że coś tam ruszyło w temacie. Produkt końcowy, mimo iż jeździ i strzela już od dwóch lat wygląda jednak na mocno niedopracowany. Ni to że krytykuję, może się nie znam mam tylko troche takich znaków zapytania z troską o końcowy produkt który można sprzedać na całym świecie. Dlaczego podczas strzelania cała załoga musi opóścić pojazd? czy nie lepiej by było gdyby tych trzech żołnierzy miało swoje drzwi? czy nie wpłyneło by to na szybkość opuszczania i wsiadania do pojazdu?. Czemu w XXI wieku kabina wyglada jak robiona przez szwagra w garażu? ok rozumiem że ma strzelać i zabijać i to na wojnę ale o matko...to wygląda jak póżny XIX wiek....ławka z tyłu dla żołnierzy? jaki komfort jazdy po wertemach w trudnym terenie? gdzie siedziska chroniące przed wybuchem miny? już nie przesadzajmy z tymi kosztami...to ma się sprzedawać na cały świat a i my nie natłuczemy tego w tysiacach sztuk.....a i jeszcze jedno co do Archera.....potencjalny kupiec nie zrezygnował z kupna dlatego że to awaryjny system bo całkowity automat....tu w grę wchodziły koszty....a pisanie iż dużol lepsze jest ładowanie ręczne bo cos w automacie może się popsuć to brednie i wciskanie ciemnoty....u nas jak widzę zupełnie się nie przejmujemy przezywalnością załogi, w przypadku takiego całkowicie recznego prowadzenia ognia z załogą na zewnątrz byle odłamek powoduje że tej załogi nie ma....trudno to sobie wyobrazić?...taki Archer z załogą dużo mniejszą w oancerzonej kabinie, bezpiecznie podjeżdża wykonuje salwę i odjeżdza i po wszystkim....bez tych zbednych czynności: pierwszych dóch wysiada...następnie kolenych 3-4....biegną dokokoła pojazdu...ładują....wsiadają....po drodze 1/2 stanu nie ma a resza jest ranna....to jak senny koszmar. No ale jak widać w naszym wojsku nie ma to znaczenia. Typowo jak w armii ..no wiecie kogo....tylko że nas jest troche mniej co nie?
Lm Czwartek, 02 Lutego 2017, 16:58
Modernizowali Leopardy i kierowce też mieli gdzieś. Szkoda na podwieszany fotel kasy było. To nie ONI tym na mine wjadą więc co IM tam. Ta buda z Kryla to zwykła trumna jest i tyle.
Adam Środa, 01 Lutego 2017, 20:27
Transport w A400 i podwozie od Langusty.
Kalder Środa, 01 Lutego 2017, 20:18
Gdyby go skonstruował Denel mówilibyście, że jest śliczny Jednak najlepszy jest Archer
apc Środa, 01 Lutego 2017, 20:11
Nowa maska,przód wyglądają zdecydowanie niekorzystnie w stosunku do poprzednika. To jest sprzęt wojskowy czyli główną rolę grać powinna funkcja ale czy ma on budzić skojarzenia z niedorozwiniętym wielorybem. Jest taka prosta zasada, jak nie wiesz co powiedzieć to lepiej milcz niż gadaj głupoty. To samo dotyczy wzornictwa przemysłowego i szerzej sztuki.
Czy wygląd "swojego" sprzętu wojskowego wpływa na morale żołnierza, jego nastrój, samopoczucie? Jeśli nie to w wojskowych radiach może powinien być puszczany tylko odgłos tłuczonych doniczek a nie muzyka i piosenki czy pieśni wojskowe.
Ok. Wzornictwo przemysłowe jest marginalnie istotne w przypadku sprzętu wojskowego ale niech on wygląda chociaż prosto i bez udziwnień, funkcjonalnie i szczerze. Jelcza stać na to, tym bardziej, że jest to za darmo, wynika samo z siebie. Przykładowo taki AH -64 czy Mi 24. Są właśnie takie. A ich brzydota (szczególnie Mi 24) są naturalne, szczere... a przez to atrakcyjne wizualnie, żeby nie powiedzieć nawet o szczególnym rodzaju piękna...
...zresztą przykładów z polskiej zbrojeniówki znalazło by się więcej..
ON Środa, 01 Lutego 2017, 18:59
A mnie irytuje inny mankament kabiny - brak osobnych wyjść dla obsługi z tylnych siedzeń. Niestety muszą korzystać z tych samych co kierowca i dowódca. W praktyce w ogóle d-ca i kierowca nie powinni opuszczać kabiny, żeby przyśpieszyć manewr ze strefy rażenia przeciwnika.
andrzej n Środa, 01 Lutego 2017, 21:15
Za to jakie "fajne" siedzenia mają,kręgosłupy to pewnie wygrali na loterii. Powinno się na tych miejscach powozić po terenie konstruktorów i zamawiających,żeby mogli przemyśleć sprawę.
Lm Środa, 01 Lutego 2017, 20:23
100% racji. Tam ma sześciu chłopa siedzieć! Podwozie od Langusty było by idealne.
żenua Środa, 01 Lutego 2017, 18:55
Jak się to ma do samobieżnych haubic rosyjskich, które bez udziału załogi (nie musi być nawet w pobliżu), mogą na podstawie wskazań z sieci prowadzić automatyczny szybki ogień na wskazane cele?
kanonier Czwartek, 02 Lutego 2017, 18:04
Są plusy dodatnie i ujemne takiego rozwiązania ale więcej ujemnych. Niby załoga może być w oddaleniu lub nawet ukryta ale to oznacza dodatkowe 30-60 sekund na dobiegniecie do pojazdu i odjazd po strzale. Wcześniej już tam Krab wyśle swoją pigułę.
as Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:40
Nie ta klasa sprzętu.
kamil Środa, 01 Lutego 2017, 18:25
Nie rozumie czemu kryl nie ma bliźniaczych kół z tyłu przecież one bardzo dużo dają w terenie a tak często będą sie z taka masą w terenie zakopywały, grzęzły w błocie
andrzej.wesoly Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:02
nie stosuje się bliźniaczych kół w naprawdę trudnym terenie, bo generują znacznie większe opory niż koła pojedyncze. Stosuje się natomiast koła o większych średnicach i bardziej "baloniastym" przekroju. Kryl powinien mieć moim zdaniem opony wielkości takiej jak np 30 Tonowe żurawie samojezdne Liebherr, przystosowane do pracy w terenie.
AM Środa, 01 Lutego 2017, 21:55
Może dlatego że w warunkach polowych łatwiej wymienić jedno koło niż dwa lub wewnętrzne.
nikt ważny Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:00
Jeżdżenie na kołach w warunkach polowych mija się z celem. Nierówny teren i po godzinie załoga ma wstrząs mózgu. Chyba że będziemy walczyć z anemiczną armią albo domem starców to można i na kołach. Te budowanie na kołach to jakiś strategiczny kierunek ekonomiczny: słabsze silniki, mniej paliwa, węższe i niższe kadłuby (co by się do samolotu i pod wiaduktami mieściły). Coś nie widać na horyzoncie konstrukcji gąsienicowych a modernizacja tych które mamy nie ma sensu albo jest robiona aby uzasadnić fatalne pozyskanie złomu za euro - jedno euro. Strategicznie i taktycznie ma to wszystko sens coraz mniejszy, a SZ zaczynają wyglądać jak na początku formowania. Tyle że w tedy trochę sprzętu po wojnie było względnie nowego za to obecnie zamiast szerokiej perspektywy patrzy się się na to czy dana konstrukcja jakoś działa nie zastanawiając się czy będzie przydatna na współczesnym polu walki. Jak się buduje krowy w rodzaju Kryla i wciska kit że zastąpią goździki mające podwozie gąsienicowe i ze względu na uzbrojenie inne zadania, to trzeba być "pełnym wiary" że ludzie w taki kit uwierzą. Haubice są potrzebne ale jeśli nie są na gąsienicach to może warto rozdzielić nośnik od haubicy i zrobić ją ciągnioną. Drzwi i czas wyskakiwania chłopaków z wozu nie ma specjalnie znaczenia kiedy trzeba najpierw tym wynalazkiem manewrować bo sama haubica nie strzela 360 stopni. A manewrowanie "w polu" to już generalnie sztuka i strata czasu że załoga to zdąży nie tylko wysiąść ale i ognisko rozpalić i kiełbaski upiec. Czasem mam wrażenie że za decyzje w SZ odpowiadają ludzie którzy na poligonie byli tylko na ustawionych ćwiczeniach, przeważnie na trybunie a realnych warunków walki nie widzieli na oczy nie mówiąc o braniu w nich udziału. Koła na wojnę nadają się słabo, nawet na wojnę w mieście tylko w pierwszej fazie kiedy ruiny nie tarasują dróg. W teren koła to może na płaskie, suche i twarde łąki i pustynie, tyle że Polska leży w innej strefie, gruntów grząskich dość i mimo że dość płasko to pagórków i jarów sporo. Kryl może i jest fajny, na export. Dla nas jest tak przydatny jak niekończące się warianty Rosomaka który jest niezły - jak na Irak czy Afganistan za to w Polsce się często potrafi zaryć w ziemi albo przewrócić na bog niczym spasiony dzik. Coś o tym wiem.
tad Czwartek, 02 Lutego 2017, 21:17
Jechałeś kiedyś Skotem po wertepach? Ja jechałem. Nic na gąsienicach mu nie dorówna - komfort jak w rollsie.
zmech Wtorek, 07 Lutego 2017, 18:57
Bo ma papierowy pancerz i jest porównawczo lekki (1/2 Rosomaka). Posadź na to haubicę 7 ton i zrobi się terenowa masakra.
Po drugie "nic na gąsienicach mu nie dorówna" to spory przesadyzm.
nikt ważny Piątek, 03 Lutego 2017, 11:07
Z jaką prędkością, po jakich wertepach? Tak. Jechałem Skotem, jechałem Rosomakiem, manewrowałem ciężarówką na, jak to mówisz, wertepach. Pełne spektrum doświadczeń bo ich w różnych gąsienicach przemierzałem "wertepy". Wiem również jak wygląda to w warunkach bojowych i bynajmniej nie z gry.
Felipe Środa, 01 Lutego 2017, 17:56
Ale ta szoferka to wygląd jakby ją konstruował jakiś domorosły ślusarz u szwagra w garażu. Czy w Polsce nie ma specjalistów od wzornictwa przemysłowego? Pomijam już fakt, że załoga siedząca z tyłu nie ma nawet foteli tylko ławkę. O czym tu mowa kto to kupi poza naszym MON?
xyz470 Środa, 01 Lutego 2017, 17:37
Jeszcze Kraba niewiele zrealizowali, a już gatki szmatki o Krylu, który bez automatu ładowania ma o połowę mniejszą zdolność bojową i przetrwania na polu walki. Nie ten kierunek Panowie z MON. Po kolei Krab, Lynx o zasięgu 150 km, a potem można wrócić do Kryla.
kanonier Środa, 01 Lutego 2017, 17:34
Urodą to on nie grzeszy :) I ta kabina wyłożona filcem ...

Oby tylko HSW nie okazała się wąskim gardłem, bo mają tyle zadań i projektów, że wypadniecie jednego ogniwa załatwi wszystkie programy.
KornelPL Środa, 01 Lutego 2017, 18:09
Wszystkie Jelcze sa tak wykladane
Krzysztof Środa, 01 Lutego 2017, 17:05
Szkoda pieniędzy i czasu na automat !
adelaka Środa, 01 Lutego 2017, 21:12
jasne....szkoda życia zólnierzy którzy beda to obsługiwać i padną od ognia kontrbateryjnego....bo przez durny pomysł transportu herculesem to nie ma ani pancerza ani automatu....szkoda że nasz MON nie wpadł na konieczność transportu Bryzą.....
qwest Piątek, 03 Lutego 2017, 9:32
Chyba nie myślisz, że ktoś będzie stał Krylem na linii frontu. Jak ktoś wcześniej napisał, kilka strzałów i uciekają (nawet automat niepotrzebny). W ogniu kontrbateryjnym i Leopardy nie mają szans.
Sumienny Środa, 01 Lutego 2017, 16:49
Nie lepiej zrezygnować z wymogu transportu Herkulesem i dodać automat ładowania? Można byłoby dzięki temu też zmniejszyć problemy logistyczne dzięki zastosowaniu podwozia z Langusty/NDR. Jeżeli chcemy już koniecznie mieć możliwość transportowania armatohaubic drogą lotniczą to kupmy dosłownie parę sztuk od Amerykanów.
Kafir Czwartek, 02 Lutego 2017, 2:58
Na misje zagraniczne to wystarczy kilka haubic ciągnionych, postawić w FOBie, dostarczyć można śmigłem (wiem wiem, choćby sojuszniczym) i można grzać do woli do przeciwnika który nie ma radarów artyleryjskich, a jego własna artyleria to kilka rakiet na prowadnicach przyspawanych do terenówek.
Cezar Środa, 01 Lutego 2017, 22:15
Ale po co wymóg transportu Herkulesem, jak sprzęt ten ma służyć głównie w kraju ?
Max Mad Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:02
Bo akurat Kryl to chyba bardziej na misje robiony bo po co takie wymogi. I nie wiem czy właśnie "misyjność" nie wróci do łask skoro minister obrony podkreśla że my się pałętamy po świecie a Amerykanie nas będą w Polsce bronić. Nie wiem czy to nie zapowiedź że znowu zaczniemy się tłuc w koloniach w czyimś interesie.
Pytam Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:53
180 Kryli na misje?
Max Mad Piątek, 03 Lutego 2017, 9:12
Jak koniecznie ma się pakować do C-130 to myślą o misjach. A i czort wie co im do łba strzeli, straszenie chaotyczni są teraz... raz jedno mówią, zaraz drugie, trzeci mówi że źle zrozumieliśmy i musi przetłumaczyć nam na ichni język. Potem przychodzi pierwszy i mówi że nieaktualne od dawna. No zgłupieć idzie przy nich.
22 Środa, 01 Lutego 2017, 16:44
W jakim czasie możliwa jest zmiana stanowiska bojowego po nakryciu salwą przeciwnika? :)
Tomek Środa, 01 Lutego 2017, 16:17
Jako laik muszę powiedzieć,że nie zabije nas wróg ale własne procedury
AronWielki Środa, 01 Lutego 2017, 16:08
Nie wiem nad czym oni się zastanawiają...Rewelacyjne rozwiązanie, produkt jest GOTOWY, przetestowany - podpisywać umowę i wdrażać produkcję!!!
Lol Środa, 01 Lutego 2017, 17:32
Nie ma kasy i nie ma mocy produkcyjnych. Poza tym Kryl jest obecnie zbędny. Priorytet powinien mieć Homar.
Kafir Czwartek, 02 Lutego 2017, 3:02
A co jest takiego REWELACYJNEGO w tym produkcie? Średnio widzę przeżywalność tego sprzętu w warunkach konfliktu z dobrze uzbrojonym w artylerie przeciwnikiem. Za granicą też nikt tego nie kupi, są na rynku BARDZIEJ REWELACYJNE produkty.
Yogi Środa, 01 Lutego 2017, 16:02
całkiem przyzwoita maszynka chociaż podwozie Jelcza pod względem technicznym odstaje dosyć mocno (o designie wolę nie wspominać, ale to rzecz drugorzędna o ile nie liczy się na sprzedaż na rynki trzecie)
KornelPL Środa, 01 Lutego 2017, 17:33
W czym techniczne odstaje od Renault, Unimoga czy Kamaza ? Silnik ma MTU, skrzynie ZF, zawias i mosty standard dla wojskowej ciezarowki. A co do designu - francuski Caesar ladniejczy ?

P.S.
W ciezarowce BAE systems jako podwozie dla HIMARS nie ma nawet obrotomierza.
qwest Środa, 01 Lutego 2017, 20:39
No nowy Caesar 8x8 z pewnością ładniejszy, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi ( i tak bez szans na eksport )
Andrzej Środa, 01 Lutego 2017, 15:57
Mogę odpowiedzieć na pytanie pana redaktora dotyczące sensu automatyzacji ładowania. Otóż przy najmniejszym i nawet mało celnym ogniu kontrbateryjnym zamiast załogi Kryla mamy 5 trupów.
edi Środa, 01 Lutego 2017, 16:40
"Szybkostrzelność 6 strzałów na minutę osiągana była w trakcie badań przez fabryczną obsługę HSW, może być zwiększona przez wyszkoloną załogę artylerzystów." dopiero prowadzenie dłuższego ognia zmniejsza szybkostrzelność do 2 pocisków na minutę. Automat nie będzie szybszy w pierwszym etapie a przydaje się dopiero przy dłuższym strzelaniu. Chyba że będzie to taki automat który ograniczy ilość załogi wtedy ok.
victor Piątek, 03 Lutego 2017, 15:13
Problemem mogącym ograniczać szybkostrzelność wcale nie musi być automatyzacja procesu ładowania amunicji. Demonizowanie znaczenia dla tego parametru konieczności posiadania "automatu" jest fetyszyzmem i nieporozumieniem. Każdy wystrzał wyzwala potężną ilość energii, w tym cieplnej, powstającej w trakcie wybuchowego spalania ładunku miotającego oraz tarcia pierścienia prowadzącego pocisku o bruzdy przewodu lufowego. Szybkostrzelność musi być limitowana ze względu na zmianę parametrów materiału z którego wykonana jest lufa wraz ze wzrostem jego temperatury. Wpływa to na pogorszenie charakterystyk balistyki wewnętrznej, a w konsekwencji - zewnętrznej. Nie mówiąc o zużyciu lufy i zmniejszeniu jej żywotności. Więc pisanie andronów, ze automat zapewni wiekszą szybkostrzelność i będzie super, jest dowodem niezrozumienia procesów, jakie mają miejsce w trakcie strzelania. 6-7 wystrzałów na minutę "Kryla", nawet jeśli zwiększymy do 8, nie da się "poprawić" automatem.
Poza tym - wielu producentów ten parametr podaje w swoich katlogach, ale to nie musi znaczyć, że jest on realnie osiągany.
anty edi Środa, 01 Lutego 2017, 19:04
Rosyjska samobieżna Koalicja SW ma automat i może strzelać 16 pocisków/min. Może wystrzelić kilka pocisków po różnych trajektoriach, tak, że spadną w tym samym czasie w tym samym miejscu i zwinąć się zanim uderzą w cel. Jest sieciocentryczna i może całkowicie bez udziału załogi (która może być daleko) prowadzić zautomatyzowany ogień na wskazane przez centrum dowodzenia przez sieć cele i to używając różnych, zdalnie wskazanych pocisków i ładunków miotających. Załoga może też korzystać z ochrony ABC i prowadzić ogień bez wychodzenia na zewnątrz i narażania się na skażenie.
andrzej.wesoly Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:29
To inny typ sprzętu do innych zadań. Koalicję możesz porównać do Kraba, a nie do Kryla..
Krab ma lepsze podwozie od Koalicji, a podobne możliwości ogniowe.
Extern Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:06
No ale litości, nie porównuj ciężkiej armato haubicy na gąsienicach do lekkiego działa holowanego na kołach jakim w sumie jest Kryl. Bo zaraz jeszcze dojdziesz do wniosku że Rosyjski moździerz Wena jest lepszy od naszego M-98.
Vvv Środa, 01 Lutego 2017, 16:30
Oni strzelaja 3strzaly i uciekają. Automat jest drogi i ciezki oraz niewiele zwiększa szybkostrzelność. W przypadku tego systemu brak automatu jest do zaakceptowania
Extern Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:20
Dokładnie, może ewentualnie niech dorobią te dodatkowe drzwi dla ładowniczych, lepsze fotele i jazda do produkcji bo czasu nie ma na marudzenie.
Bolo Czwartek, 02 Lutego 2017, 9:51
Porównaj sobie szybkostrzelność rosyjskiej Koalicji i naszego Kryla. Nie zapomnij uwzględnić zmęczenia załogi. Zaletą automatu jest też redukcja załogi.
Arek102 Czwartek, 02 Lutego 2017, 18:35
Po co duża szybkostrzelność skoro Kryl ma 18 kompletów pocisków.
3-min strzelania i heja do bazy :-)...
Złe porównanie Koalicja-SW i Kryl to zupełnie dwa różne systemy broni.
Koalicje można porównać do PZH-2000, Kraba, Diany, AS90, K-9, M109SPH, M109A7, Goździka i itd.

Może i automat zredukuje załogę armaty ale na pewno zwiększy zapotrzebowanie na fachowców-automatyków, zwiększy bazę potrzebnych części, zwiększy zawodność, zwiększy masę, zmieni geometrię samochodu-rozkład mas jednym słowem rozwali projekt tej armato-haubicy i przesunie ją w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Gmeranie w projekcie, który wymaga jedynie liftingu i zmienianie w nim założeń prowadzi dokładnie do tego co było w programie KRABA -25 lat od podpisania umowy do finalnego urządzenia po drodze z licznymi zwrotami akcji!!!!
ps
Mesko-Telesystem pracuje nad pociskami precyzyjnego ostrzału na ukraińskiej licencji z zasięgiem max do 22km (próby poligonowe mają być w tym roku, jak procedura certyfikacji się zakończy pociski mogą wejść do produkcji w 2018r/2019r.), więc szybkostrzelność przy wykorzystaniu takich pocisków jest zbędna (jeden precyzyjny pocisk zrobi to samo co 10 klasycznych), no chyba że akurat potrzeba ostrzału dużej pow. np piechoty.
Firma Ratheon w offsecie za zakup OPL Wisła proponowała wytwarzanie na licencji swojego Excalibura 155mm, zasięg max ponad 50 km i celność do 5m (podobno nawet 2m) sterow. INS/GPS- koszt zakupu netto, 1szt. ponad 100tys.$.
as Czwartek, 02 Lutego 2017, 14:45
Porównaj Kraba a nie kryla. To tak jakbyś porównywał Boksera wagi ciężkiej do Jasia Kowalskiego.
RedStorm* Środa, 01 Lutego 2017, 15:45
Czy w tym kraju wszystko musi iść jak krew z nosa? Nawet sprawy bezpieczeństwa. Dramat jakiś. Mam nadzieję że pierwsze Kryle trafią do naszych w przyszłym roku.
TOM Środa, 01 Lutego 2017, 15:32
Kształt pokrywy silnika niech zmałpują z klasycznej amerykańskiej ciężarówki i będzie rasowy wygląd a nie taki kaszalot