Włochy: Tysiące żołnierzy i wozy opancerzone na ulicach

OPUBLIKOWANO: Niedziela, 25 Grudnia 2016, 20:57
Włosi

Ponad 7 tysięcy żołnierzy patroluje włoskie miasta w ramach operacji przeciwdziałania zamachom terrorystycznym - poinformował szef sztabu obrony generał Claudio Graziano. Dwa tysiące ludzi i pojazdy Lince (Iveco LMV) rozlokowane są w Rzymie. 

W dzień Bożego Narodzenia włoski generał odwiedził żołnierzy patrolujących aleję Fori Imperiali koło Koloseum. Stoją tam samochody pancerne Lince (Iveco LMV), które wykorzystywano w czasie operacji włoskiego kontyngentu w Afganistanie. 

Teraz, w związku z zagrożeniem terrorystycznym, wozy te rozlokowane są w miastach Włoch, gdzie od wielu miesięcy prowadzona jest operacja "Bezpieczne ulice". 

Warto podkreślić, że w działania o podobnym charakterze zaangażowani są też żołnierze sił zbrojnych Belgii czy Francji. Należy jednak pamiętać, że pełnienie służby patrolowej czy ochronnej przyczynia się do obciążenia poszczególnych formacji wojsk i może, zwłaszcza w dłuższej perspektywie spowodować obniżenie ich zdolności do wykonywania działań poza terytorium kraju, w tym w ramach systemu obrony kolektywnej. 

Czytaj więcej: Europa nie będzie „drugim Izraelem”. Żołnierze na ulicach to półśrodek [OPINIA]

Po niedawnym zamachu terrorystycznym w Berlinie oraz zastrzeleniu jego sprawcy koło Mediolanu, we Włoszech podniesiono stan zagrożenia i wzmocniono środki bezpieczeństwa. W Rzymie na czas Świąt oraz powitania nowego roku wprowadzono zakaz wjazdu ciężarówek do centrum. Jego przestrzegania pilnują żołnierze w wozach opancerzonych.

"Uważam wprowadzony w naszym kraju system bezpieczeństwa za sukces"- oświadczył generał Graziano, cytowany przez włoskie media.

JP/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

9 komentarzy

rober Wtorek, 27 Grudnia 2016, 21:44
Wielki sukces Włoch - przeogromny - tysiące przechwyconych łodzi i bezpiecznie dostarczonych do Włoch i czołgi na ulicach przeciwko tym co przypłynęli w łodziach i to wszystko za pieniądze Włoskiego podatnika - bravo , bravissimo - takich przewidujących premierów na trzeba
dae Wtorek, 27 Grudnia 2016, 12:52
"Uważam wprowadzony w naszym kraju system bezpieczeństwa za sukces"- oświadczył generał Graziano, cytowany przez włoskie media.

Doprowadzenie do sytuacji, w której wojska muszą stać na ulicy na pewno sukcesem nie jest.
leming Poniedziałek, 26 Grudnia 2016, 13:53
A dlaczego, dajmy na to, 50 lat temu nie było wozów pancernych na ulicach podczas świąt Bożego Narodzenia. A co bedzie na wloskich ulicach np. za 30 lat ? Dlaczego władze Włoch w tak drastyczny sposób zniszczyły bezpieczeństwo swoich obywateli i teraz wysylają wozy pancerne na ulice. przecież takie postępowanie jest nielogiczne ?
Boczek Wtorek, 27 Grudnia 2016, 12:52
Były jak najbardziej n.p. w Niemczech w latach '70. Ca. 30 lat temu też, ale z innych powodów.

Dlaczego? Ponieważ skuteczna walka z terroryzmem wyparła zamachy na ulice i o ile "zamachów" przybyło, o tyle liczba ofiar drastycznie spadła, ponieważ pojawił się fenomen zamachów spontanicznych, kończących się najczęściej bez ofiar śmiertelnych (lub z niewieloma), ale zmieniających statystykę.
Poza tym nic się nie zmieniło jeżeli chodzi o Twoją niewypowiedzianą teorię - 2012 był bardzo owocnym rokiem jeżeli chodzi o zamachy, a zatem rok wcześniej, zanim ruszyła owa wielka fala migracyjna. Co ciekawe 2012 znika w statystykach - z wyjątkiem ... Żydowskich. Jeszcze bardziej ciekawe, że w Izraelu doprowadzono do faktycznego zaniku zamachów - przy 20% Arabów i nic nie zapowiada końca modłów w synagogach.

Za 30 lat będzie to samo co było 30 i 50 lat temu.

@wza
Dokładnie to samo twierdzono 30 lat temu w Niemczech i Austrii w odniesieniu do Turków. Przepowiednia się jakoś nie sprawdziła, a niejaki Pan Heider wypłynął politycznie w Austrii w '90, a wsparła go fala emigracyjna z Bałkanów... :o

Nadal jednak oberwanie w głowę maczetą w krajach, które macie Panowie na myśli, jest mniej prawdopodobne, niż w Polsce siekierą.

Wszystko to ponadto jest ukraszone tak zwaną post-faktową argumentacją. Wszyscy są tylko wykorzystywani i muszą wstawać z kolan - i tu i tam.
Marek Czwartek, 29 Grudnia 2016, 11:25
"Dokładnie to samo twierdzono 30 lat temu w Niemczech i Austrii w odniesieniu do Turków. Przepowiednia się jakoś nie sprawdziła, a niejaki Pan Heider wypłynął politycznie w Austrii w '90, a wsparła go fala emigracyjna z Bałkanów... :o

Nadal jednak oberwanie w głowę maczetą w krajach, które macie Panowie na myśli, jest mniej prawdopodobne, niż w Polsce siekierą."

Gdyby nie takie zjawiska za zamieszki w UK, wybuchy w londyńskim metrze oraz autobusach, obcięcie głowy angielskiemu żołnierzowi przez porąbańca, czy choćby cyklicznie podpalane paryskie przedmieścia, może i można by się było z tym zgodzić.
Tak na marginesie. Są takie dzielnice we Francji, gdzie nawet CRS woli nie wchodzić.
Jak myślisz, kto w tych dzielnicach mieszka?
wza Wtorek, 27 Grudnia 2016, 9:34
Za 30 lat nie będzie we Włoszech Świąt Bożego Narodzenia.
Proste.
Piotr34 Poniedziałek, 26 Grudnia 2016, 11:14
Kosztuje ich to "ubogacanie" oj kosztuje-jeszcze troche i europejskie gospodarki(i tak slabe po kryzysie 2008)zaczna padac pod kosztem tej fali "uchodzcow".
krzysiek84 Poniedziałek, 26 Grudnia 2016, 13:28
Cena bogactwa jest iście wielka, ale słyszałem, że każdy przybysz jest księciem orientu. Utrzymanie kilku europejskich rodzin królewskich jest kosztowne, a co dopiero dwóch milionów tych orientalnych.
Marek Czwartek, 29 Grudnia 2016, 21:19
Na dodatek niektórzy "książęta orientu" przeczytali dodatkowe materiały do "świętej księgi".
I dobrze wiedzą, że wizyta w spożywczaku + wizyta w sklepie sportowym + lodówka, naczynia i termometr = prymitywny ale skuteczny inicjator.
A później już do woli.
Od prymitywnej "rozrywki" do "mocniejszej i bardziej skomplikowanej", po różnych sklepach, gdzie tego co potrzebne nie zabraknie zupełnie bez podejrzeń.
Niech sobie dalej Europa przyjmuje takich "gości".
Byle nie w Polsce.