Trzy lata więzienia dla b. szefów SKW? Prokuratura potwierdza zarzuty

OPUBLIKOWANO: Środa, 07 Grudnia 2016, 16:43
Michał Dziekański

Nieoficjalne informacje mediów o zarzutach przekroczenia uprawnień, które prokuratura postawiła b. szefom Służby Kontrwywiadu Wojskowego – gen. Januszowi N. i jego następcy – gen. Piotrowi P. oraz oficerowi SKW, Krzysztofowi D., zostały potwierdzone. Grozi im do 3 lat więzienia.

"Zarzuty wobec nich polegają na przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego wskutek podjęcia współpracy ze służbą obcego państwa bez zgody prezesa Rady Ministrów, wymaganej przez ustawę o SKW i SWW" - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański.

Art. 9 ustęp 2 ustawy o służbach kontrwywiadu i wywiadu wojskowego stanowi, że podjęcie przez szefów obu służb współpracy z "właściwymi organami i służbami innych państw" może nastąpić po uzyskaniu zgody prezesa Rady Ministrów, który przed wyrażeniem zgody zasięga opinii ministra obrony narodowej.

Śledztwo prowadzi wydział ds. wojskowych tej prokuratury. Powołując się na niejawny charakter postępowania, prok. Dziekański odmówił podania innych informacji.

Media informowały nieoficjalnie o zarzutach w tej sprawie. Miało chodzić o umowę zawartą przez SKW w 2010 r. z rosyjskimi służbami specjalnymi, związaną z koniecznością wycofania z Afganistanu polskiego kontyngentu wojskowego, dla którego droga powrotna prowadziła przez teren Rosji. "Umowa pozwalała na sprawne, bezpieczne wycofywanie naszych żołnierzy oraz sprzętu z Afganistanu" - podała stacja TVN, powołując się na rozmówców ze służb.

"Gazeta Polska Codziennie" podała z kolei, że "pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla w Rosji". "Umowa pomiędzy SKW a Federalną Służbą Bezpieczeństwa została zawarta z pominięciem Donalda Tuska, który wówczas nadzorował służby specjalne. Dawała ona rosyjskim służbom specjalnym możliwość infiltracji polskiego kontrwywiadu wojskowego" - dodano.

Według mediów, trzeci podejrzany to Krzysztof D., b. dyrektor szefa gabinetu SKW.

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

1 komentarz

gsjskw Środa, 28 Grudnia 2016, 1:09
To jest duże zagrożenie które nam realnie zagraża a winni powinni na zawsze być odsunięci od spraw bezpieczeństwa kraju